sobota, 6 lipca 2013

Odcinek piętnasty :*




Falling out of love is hard
Falling for betrayal is worst
Broken trust and broken hearts
I know, I know
Thinking all you need is there
Building faith on love and words
Empty promises will wear
I know, I know



    Jestem już w Polsce. Uciekłam. Uciekłam od tego wszystkiego i muszę się do tego przyznać. Ale nikt mnie nie będzie obrażał, bo ja sobie tego nie życzę. Nie mam zamiaru wysłuchiwać od mojego chłopaka takich rzeczy. Nie jestem panią do towarzystwa, żeby ludzie, a  w szczególności faceci traktowali mnie instrumentalnie. Jest takie powiedzenie , Jak trwoga to do Boga’. Ja je troszeczkę zmieniłam i zamiast iść do  kościoła i tam się wyżalić i wypłakać zadzwoniłam do Wojtka, do Londynu.
- Cześć Wojtuś- wiem., jestem beznadziejna. Gdyby chłopak ujął się honorem to kopnął by mnie w dupsko i bym go już więcej razy na oczy nie ujrzała. Tak bardzo go skrzywdziłam, a on pomimo wszystko nadal utrzymuje ze mną dobry kontakt. Czasami to ja się mu dziwię, ale jestem szczęśliwa z tego, że posiadam tak wspaniałego przyjaciela
- Cześć Majuś.. Co, nudzi ci się w Monachium??.- Na to słowo od razu zaczęłam ryczeć- Boże! Co się stało.. Maja mów o co chodzi??- pośpieszał mnie
- Bo..Bo.. Bo Robert mnie nie kocha, rozumiesz?? Przez ten cały czas mnie zwodził! Zależało mu tylko na jednym!
- Maju uspokój się. Nie chcę ci mówić   , A nie mówiłem’, bo nie mówiłem- zaśmiał się- Ale przypuszczałem, że tak to wszystko się zakończy. On nadal kocha Ankę. Ty nie wiesz jaki on miał dołek po tym co się stało w kościele na ślubie. Nie pokazywał swojego załamania, bo nie chciał tego robić.
- Dzięki! Pocieszyłeś mnie, wiesz!?- prychnęłam
- Przyjedź do mnie. Przyjedź do Londynu.- namawiał mnie, a ja kompletnie nie wiedziałam co mam zrobić. Tak bardzo mi go brakowało. Tak bardzo chciałabym się do niego przytulić i zalać mu całą koszulę łzami smutku i rozpaczy.
- No nie wiem czy to jest dobry pomysł.
- Zarąbisty skarbie. Zabukuję ci bilety na najbliższy lot. Pa.- rozłączył się. Najpierw sobie wymyślił, że do niego przylecę i nawet się o zgodę nie zapytał. Jejku! Ale ja go bardzo lubię. Wojtek ma tak szalone pomysły… Wariat jeden! Postawił mnie w sumie przed faktem dokonanym. Teraz to ja się muszę zgodzić.

Powyjmowałam wszystkie ciuchy z walizki i zabrałam się za pranie. Musiałam je szybko wysuszyć, bo nie miałam bladego pojęcia kiedy i o której mam lot. Musiałam być przygotowana na każdą ewentualność.

~~II~~

    Ja się zaraz zastrzelę! Gdzie ona jest do cholery!? Gdzie ja jej teraz mogę szukać!! Przewróciłem do góry nogami całe Monachium i nigdzie jej nie znalazłem. Na lotnisku też jej nie było. Masakra! Najgorsze jest to, że ja nie mam bladego pojęcia co się wczoraj wydarzyło. Przez cały czas próbowałem się do niej dodzwonić, ale z marnym skutkiem mi to wszystko wychodziło. Za każdym razem albo się rozłączała, albo w ogóle nie odbierała. Postanowiłem do niej napisać.

,,- Skarbie, błagam cię. Odbierz ten cholerny telefon! Zależy mi na naszej rozmowie. Powiedz chociaż gdzie jesteś i czy wszystko jest dobrze. Jesteś bezpieczna?? Odpisz… Proszę.
Całuję  Robert <3’’
Maja

,,-Spieprzaj! Nie mam ochoty na żadne rozmowy z tobą. Ty już mi wszystko dokładnie powiedziałeś. Skoro tak bardzo kochasz tą swoją Aneczkę to wróć do niej z podkulonym ogonkiem. Założę się, że cię nie przyjmie, ale to tylko moje skromne zdanie.”

Ja

,,- Dlaczego tak piszesz?? Co ja ci takiego powiedziałem, że zasłużyłem sobie na takie słowa??”

Maja

,,- Jeszcze masz czelność się o to pytać?? Napisałam ci już żebyś się ode mnie odwalił. Skasuj sobie mój numer i zapomnijmy o sobie raz na zawsze. Bye, bye  Lewandowski… Oj przepraszam. ROBERCIE. Przecież do ciebie nie można mówić po nazwisku.”

  O co jej chodzi?? Przecież ja teraz nic nie mogę  z tym zrobić.  Jestem uwięziony w Monachium i jak na razie muszę tu przez cały czas siedzieć. Dręczy mnie pytanie gdzie ona się aktualnie znajduje. Jakim ja jestem idiotą. Najpierw zdradziłem Ankę, bo chciałem czegoś ,nowego’. Później tego żałowałem, ale nic nikomu nie mówiłem. W rezultacie chyba sobie to wszystko tylko wmawiałem. Wmawiałem sobie to, że mogę się zakochać w Majce. To był jedynie tylko przelotny romans. Było i się skończyło. Ona miała nadzieję na coś więcej, a ja mam na koncie kolejną skrzywdzoną przeze mnie osobę.

Wziąłem po raz drugi do ręki telefon i zadzwoniłem do siostry. Nigdy nie byliśmy idealnym rodzeństwem, ale z wiekiem zaczęliśmy dojrzewać i się do siebie przyzwyczajać.
- Cześć Milenka.- powiedziałem radośnie
- No hej brachu! Co tam u was słychać?? Maja ostatnio wstawiła ładne zdjęcia wasze na fejsa.
- Ykhhmm- odchrząknąłem
- Co jest?- spytała zaciekawiona
- Nie Jestem już z Majką. Po pijaku coś jej nagadałem i się ode mnie wyniosła. Nie mam pojęcia o co jej chodzi.
- I ty o tym tak spokojnie mówisz?? Robert! Twoja dziewczyna wyjechała, a ty siedzisz na dupie w Monachium!? Jedz do niej!
- Ale nie wiem, czy ja chce do niej jechać. I nie wiem nawet gdzie!?
- No ja się chyba przesłyszałam…. Ty jesteś taki głupi czy tylko takiego udajesz??
- Milena przestań! Wiem, że jestem beznadziejny, ale nie musisz mi tego w kółko powtarzać!
- Tobie to by się przydało ostre lanie! – rozłączyła się
Wiedziałem, że tak to wszystko się skończy. Teraz to ja nie wiem co mam z sobą zrobić. Mam jedno wyjście z tej chorej sytuacji.. Zabić się i nie myśleć o głupotach, ale nie zrobię tego. Nie jestem aż tak bardzo zdesperowany. Na pewno nie będę zabijał się przez Maję.

~~II~~

- No jesteś wreszcie!!!
- Cześć Wojtuś!!!- brunetka krzyknęła uradowana i zawiesiła się na szyi bramkarza- Tęskniłam wariacie!
- Uszy mnie już bolą- przetarł je dłonią- Wsiadaj skarbie- otworzył jej drzwi od swojego srebrnego mercedesa
- Dziękuję.

  Maja musiała czekać pełne dwa dni na tę podróż. Zabrała ze sobą wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy i czekała na wylot do Londynu. W Polsce była fantastyczna pogoda, a na londyńskim niebie można było zaobserwować czarne chmury. Szczęsny pojechał po Malicką na lotnisko, a stamtąd zawiózł ją swoim sportowym autem do przepięknego mieszkania.
- No to jesteśmy na miejscu- Zabrał wszystkie walizki i przeniósł je przez próg swojego miejsca zamieszkania.- Podoba ci się??- Maja stała w bezruchu. Wszystko było tam takie doskonałe. Dziwiła się, że facet może mieszkać w tak czystym pomieszczeniu.. Wydawało jej się, że wszędzie będzie panował brud, smród i ubóstwo. Nie pomyliła się. Złapała za złą klamkę. Wszystkie szpargały Szczęsnego spadły jej na głowę.
- No ładnie posprzątałeś. – zaśmiała się pod nosem
- Nie przewidziałem tego- zrobił kwaśną minę, na co ja znowu zareagowałam śmiechem
- Przy mnie musisz być przygotowany, na każdą ewentualność- pomógł mi wpakować wszystkie rzeczy na poprzednie miejsce i zasiedliśmy wygodnie przed ekranem jego wielkiego telewizora.
-Masz coś fajnego do obejrzenia??
- Jeszcze się pytasz!?- otworzył swoją wielką szufladę, w której znajdowała się masa filmów na DVD
- To wiesz co?? Zrobimy tak. Ja się pójdę teraz wykąpać, a ty poszukasz czegoś fajnego w tym bałaganie.
- ok.

 ~~II~~

  Zostawiłam go samego i poszłam do walizki po potrzebne mi rzeczy. Zabrałam ze sobą kosmetyczkę, ręcznik i moją kochaną piżamkę. Wlazłam pod prysznic i zmywałam z siebie cały brud dzisiejszego dnia. Zawsze taka dłuższa kąpiel mnie relaksowała, a dzisiaj niestety było na odwrót. Twarz Lewego nie mogła mi zniknąć z pola widzenia. Przez cały czas miałam go przed oczami. Wyszłam z łazienki, bo zrobiło mi się momentalnie duszno.
- WoW! Ja nie wiem, jak ten Lewy mógł cię wypuścić ze swoich sideł- zażartował Wojtek- Boże! Majka co ci jest!?- Zaczęłam upadać. Byłam w samym ręczniku. Osunęłam się po ścianie i straciłam przytomność. Wojtek zaczął klepać mnie po twarzy, ale wychodziło mu to wszystko z marnym skutkiem, bo ja już odpłynęłam.

~~II~~

Szum, ciemność, biała sala, a nade mną jacyś ludzie. Wszyscy biegają dookoła i krzyczą coś do siebie. Głowa mi zaczęła pękać. Czułam się tak jakbym była na kacu. Otworzyłam delikatnie oczy  i rozejrzałam się dookoła. Byłam w szpitalu?? Ale jak to się stało? Przecież dopiero co siedziałam w domu z Wojtkiem. Spojrzałam na swoje ręce i zobaczyłam mnóstwo kabelków. Jakaś pani podeszła do mnie, a zaraz obok niej zjawił się chyba jakiś lekarz. Gadał do mnie po angielsku. Na szczęście ten język znałam o wiele lepiej i rozumiałam o czym mówią. Wszystko było jasne! Ja zwyczajnie straciłam przytomność.
- Mam dla państwa dobrą wiadomość. – ogłosił lekarz mi i wchodzącemu do sali Szczęsnemu – Możecie być państwo dumni.
- Ale o co chodzi??
- Jest pani w ciąży.- w tym momencie całe życie przeleciało mi przed oczami.
- CO!? Ale… ale.. Boże Wojtek- zalałam się łzami Przecież to jest niemożliwe. Cholera jasna !! To jest dziecko Roberta!
- Powiesz mu o tym??- Wojtek przerwał tą głucha ciszę
- NIE!!! I ty tez mu nic nie powiesz! On ma się o niczym nie dowiedzieć! Rozumiesz!?- powiedziałam przez łzy
- Jasne, ale wyda..
- Nie ma wydaje mi się! Ja wiem czego chce. Skoro Lewy mnie nie kocha to nigdy, przenigdy nie zobaczy MOJEGO dziecka.- przerwałam mu i zaakcentowałam przedostatnie słowo. Robert bardzo mnie skrzywdził. Mojemu dziecku nigdy tego samego nie wyrządzi. Nie pozwolę mu na to.

Dwa dni później byłam już w mieszkaniu w Warszawie. Postanowiłam się przenieść już do Polski i tam od podstaw prowadzić moją ciążę. Zadzwoniłam i umówiłam się na wizytę u ginekologa. Pani była bardzo miła. Opisała wszystko po kolei i przepisała mi jakieś maści na rozstępy. Ostrzegała przed braniem środków przeciwbólowych i takie tam. Mówiła również o występowaniu nudności i o zmianach nastroju.

Poszłam do apteki. Wykupiłam wszystkie potrzebne mi maści i kremy, a na sam koniec udałam się na obiad do pobliskiej restauracji. Jak na razie o mojej ciąży wie tylko Wojtek. Nie chcę mówić póki co o tym rodzicom, ponieważ wiem jak oni na to zareagują. Powiedzą coś w stylu, że jak się puściłam to teraz będę wychowywała sobie dzieciaka. Oni nie uznają czegoś  takiego, a moja babcia to już w ogóle. Seks przed ślubem!? To tragedia. W  jej oczach jestem już spalona, bo skoro seks jest niedopuszczalny, to co mówić o dziecku?? Myślę, że moja mama byłaby skłonna mi pomóc, ale tata?? Raczej wątpię. Chwyciłam telefon i wykręciłam numer do mojej kochanej rodzicielki. Zapowiedziałam  się, że przyjadę do nich za jakieś trzy, góra cztery dni. Zgodziła się, a nawet była bardzo zadowolona z tego powodu. Jestem cholernie ciekawa jej reakcji. Mam nadzieję, że nie będzie aż tak źle.

~~II~~

Koszmarny dzień część czwarta?? Nie mam pojęcia. Nie liczę już dni. Nie wiem nawet który dzisiaj jest. Piątek?? A może sobota?? Nie mam pojęcia. Czuję pustkę. Nie tylko w sercu, ale i w mieszkaniu. Nie przewija się przez nie, ani jedna żywa osoba. Siedzę tu i nigdzie nie wychodzę. Goetze całymi dniami przesiadywał u Angeli w szpitali, a teraz siedzą sobie w domku jak stare dobre małżeństwo. Do mnie co trochę przyjeżdża Reus, ale wiadomo, że nie robi tego zbyt często. Dzisiaj się umówiliśmy u mnie o 20. Ma przyjechać i przywieźć coś na poprawę nastroju. Chyba się domyślam o co mu chodzi. Nie przepadam za alkoholem i mało go piję, ponieważ wiem, że nie działa korzystnie ani na ciało, ani na kondycję sportowca. Oczywiście małe piwko po treningu jeszcze nikomu nie zaszkodziło..
- Siema stary! Widzę, że humorek ci dopisuje- Marco już od samego progu się zaczął ze mnie nabijać- Posłuchaj- rozsiadł się na kanapie w salonie- Lubiłem tą twoją Ankę, ale kurde bracie miałeś przy sobie młodą, ładną laskę i postanowiłeś się jej pozbyć?? Kompletnie cię nie rozumiem. Było ją podesłać do mnie. Wiesz, że ja jestem osamotniony.
- I co ?? przygarnął byś ją z chęcią pod swoją kołdrę co??
- Oj Lewy! Nawet nie wiesz z jaką chęcią bym to zrobił.- Reus zaczął się szczerzyć.- Ile ona miała lat.??
- Dziewiętnaście- upiłem łyk piwa
- O w mordę!- wypluł piwo- To młoda dupa! Nie rozumiem cię. Wolisz stare pruchno niż młodą zabaweczkę…
- Daruj sobie co….?
- Przy mnie się nie musisz kryć. Przecież ja od początku wiedziałem, że ta Maja jest tylko twoją \.... No wiesz. Pobzykałeś i puściłeś.
- Marco!!!! Co jest z tobą!? Kurwa!!! – zrzuciłem wszystko ze stołu, tłucząc przy tym butelkę wódki
- Nic! Przyznaj się choć raz do tego, że jesteś pieprzonym idiotą!! Zdradzasz i zostawiasz! Żal mi cię stary! Szkoda mi tej biednej dziewczyny! Mogliście być fajną parą.
- Pilnuj swojej dupy Reus! I wypierdalaj mi z mieszkania, bo nie mam ochoty na ciebie patrzeć.- wyrzuciłem go. Wyrzuciłem go tylko dlatego, że postanowił powiedzieć mi kilka słów prawdy. Postanowił udowodnić mi to,  że nie zasługuję na miłość. Miał racje. Gratuluję ci Reus! Udało ci się mnie stłamsić i doprowadzić mnie do łez. Robert, a mówią, że chłopaki nie płaczą.

Obudziłem się i spojrzałem na wyświetlacz mojego telefonu. Miałem dwa nieodczytane smsy. Odblokowałem Iphona i zacząłem je czytać. Jeden  był od Wojtka a drugi od jakiegoś numeru 7045 o treści ,, Wróżka Lukrecja …. „ i tak dalej. Ten od mojego przyjaciela był o wiele ciekawszy.

,, Po raz kolejny się na tobie zawiodłem Lewy. Była u mnie Maja. Tak, w Londynie. Nie mogę ci nic więcej powiedzieć, ale nie jest dobrze. Ty masz coś z tym wspólnego. Skontaktuj się z nią jak najszybciej.
Wojtek ''

Aha. No to fajnie. Majce coś jest, a ja nie mogę nic z tym zrobić. Jestem uwięziony w Bawarii, a telefonów ode mnie nie odbiera. Przestałem się o nią starać. Musze to przyznać. Nie wiem jak to wszystko się dalej potoczy. Niby mi na niej zależy. Albo nie.. Inaczej. Coś mnie do niej ciągnie. To nie był chyba tylko taki pusty seks! Sam już nie wiem. 
_______________________________________________________________________
DZIEWCZYNY!!! AAAaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!! 
Mówię wam jaka jestem szczęśliwa ! :)) Kochane moje dziękuję wam z całego serca za słowa wsparcia ( chodzi o szkołę)! :DD Dostałam się :))
Moja mama miała miała już dosyć moich humorków i jeszcze przed odblokowaniem strony internetowej, zadzwoniła do sekretariatu mojego liceum ! :D W tym momencie ja pisałam dla was końcówkę 18 rozdziału i dowiedziałam się, że mnie przyjęli  !:)) 
Dziękuję wam jeszcze raz! :))
Jeżeli chodzi o rozdział.. HMMMM??? Ciężko mi się wypowiedzieć na jego temat. Znowu namieszałam, ale życie Majki mnie do tego zmusiło :p 
Mam nadzieję, że się podoba :))
Pozdrawiam Maja :** <3

środa, 3 lipca 2013

Odcinek czternasty :*




Rule number one is that you gotta have fun
But baby when you're done, you gotta be the first to run
Rule number two: just don't get attached to
Somebody you could lose
So le-le-let me tell you

No to już po przeprowadzce. Jestem z Robertem w Monachium. Mamy piękne mieszkanie. Wszystko jest tu takie przytulne i urządzone ze smakiem. Mamy wspaniały i przestronny ogród. Wszystko jest jak z bajki. Dzisiaj idę z Angelą do lekarza. Roberta nie ma już od samego poranka. Załatwia jakieś sprawy. Łazi od jednego urzędu do drugiego. Mam już tego po dziurki w nosie, tym bardziej, że zaczęli teraz przygotowania do nowego sezonu. Mi zostało tylko półtora miesiąca wakacji, a co później?? Później to ja jadę do Warszawy na studia. Nie wiem, jak my to wszystko pogodzimy.
- Majka boję się- Angela złapała mnie za rękę i zaczęła ją ściskać
- Bez przesady. Czego się boisz??
- No, że z dzieckiem będzie coś nie teges- skrzywiła się
- Nawet tak nie myśl. Nie możesz tak myśleć, słyszysz?? – stanęłam i potrząsnęłam nią
- Jasne. – pociągnęła mnie za rękę- Chodź, bo się spóźnimy..

Usiadłam sobie wygodnie w poczekalni i czekałam aż moja przyjaciółka wyjdzie od swojego lekarza. Podszedł do mnie jakiś gościu i coś się pytał… Boże! Muszę się zacząć porządnie uczyć niemieckiego, bo wstyd Lewemu przynoszę.
- Soryyy.. I don’t understand.- wypaliłam. Coś mi się zdaje, że ten facet też nie wiedział o co mi chodzi. Na moje szczęście szybko zniknął z pola widzenia i zostawił mnie samą.- No nareszcie. Ile można na ciebie czekać.- wstałam z tego piekielnie niewygodnego krzesła i podeszłam do smutnej Wolskiej- co się stało??- przytuliła się do mnie
- Muszę zostać w szpitalu na jakiś czas.- zaczęła płakać
- Ale jak to?? Teraz??
- TAK!- zalała się Łazami i poszła za pielęgniarką
- Co za kanał!- wyjęłam telefon z kieszeni i zadzwoniłam do Roberta, by powiedziało wszystkim Mario. Sama bym to zrobiła, gdybym oczywiście perfekcyjnie umiała niemiecki. A co ja mogłam powiedzieć po niemiecku?? Powiedzieć jak się nazywam, gdzie mieszkam, a i jeszcze: Hast du Fiebier ?? – zapytanie o gorączkę. Moje znajomość tego języka jest gorsza niż zła, ale od dziś zaczynam pobierać lekcję od mojego chłopaka.
- Dobrze skarbie.. Nic się nie martw. Ja zaraz wszystko opowiem Mario i przyjedziemy tam do was, ok.??
- OK.- zakończyłam z nim rozmowę i poszłam do Angeli. Ta leżała na łóżku cała zapłakana.- Zadzwoniłam po Roberta, zaraz tu będą.
- Dzięki. Kochana jesteś- złapała mnie za rękę
- Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz.- uśmiechnęłam się delikatnie
- Mam taką nadzieję.

Chłopaki w szpitalu pojawili się dość szybko. Wykręcili się korkami na mieście i tym podobne.. Ja już znam te numery. Pewnie Goetze nie wiedział co ma ze sobą zrobić. Chłopak był tak zdenerwowany, że zapomniał o języku w gębie. Przez cały czas nie mógł załapać tego co się stało. Pociągnęłam Lewandowskiego za rękę i wyszliśmy z tego potwornego szpitala, zostawiając ich samych. Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy zjeść coś na mieście.
- W sumie to ja jeszcze nie jadłem potrawy przygotowanej przez ciebie.
- Uwierz mi, że nie chcesz zjeść- zaśmiałam się- Jestem beznadziejna w  kuchni.
- Wcale nie. Ostatnim razem miło spędziliśmy tam czas.- uśmiechnął się
- Jedź lepiej te kluski Lewandowski, bo zaraz wylądują na twojej głowie.
- Jesteś podła.
- A ty zboczony!

Zjedliśmy przepyszny obiadek i pojechaliśmy do domciu. Od razu usiadłam przed książką i zaczęłam się uczyć.
- Co robisz?- Lewy dosiadł się do mnie i zaczął ściągać mi ramiączko od biustonosza
- Uczę się i wolałabym żebyś mi nie przeszkadzał.
- Odłóż tą książkę- zabrał mi ją i położył na stole, po czym wziął mnie na ręce i zniósł po schodach do sypialni- Ja cię zaraz nauczę niemieckiego.

~~II~~

Co ja zrobiłem, o wielkie nieba!
Zala
łem głowę Twą osobą jak narkotyk
Tylko tego by
ło trzeba
Te mi
łosne teksty, zabawne gesty
Zdecydowanie wol
ę jak tracę kontrolę
Tego nauczyli w szkole
I gdy poczujesz nowy smak
To b
ędę ja!
I niecodziennie taki sam
Dobre zakl
ęcie w moich dłoniach mam

To była nasza pierwsza ,przygoda’ w tym mieszkaniu. Tu jest fantastycznie! Jestem wręcz zauroczony tym miejscem. Maja musi zacząć się uczyć języka. Będę jej w tym z pewnością pomagał. Postaram się tak, żeby dokładnie zapamiętała każde słowo.
Leżeliśmy w łóżku. Przytuliłem ją do siebie i zacząłem bawić się jej czekoladowymi włosami.
- Wiesz co to znaczy Geschlechtsverkehr??- Zrobiła duże oczy i patrzyła na mnie jak na idiotę- No wiesz czy nie??
- Nie mam pojęcia.
- To ja ci teraz coś powiem po niemiecku, a ty będziesz zgadywała o co mi chodzi, ok.?? Podpowiem,  że będzie to coś tematycznego.- spojrzałem na nią. Pokiwała twierdząco głową, na znak, że zgadza się na taki układ. – Ich Liebe es, Liebe zu dir machen- Puściłem jej oczko i pocałowałem namiętnie w usta. Czekałem na jej reakcję.
- Z tego co zrozumiałam to było coś o kochaniu. Czekaj. Muszę to przeanalizować.- kazała mi powtórzyć zdanie- Wiem!- krzyknęła uradowana- Powiedziałeś, że uwielbiasz się ze mną kochać- pocałowała mnie w policzek.
- Zgadałaś mądralo. A słowo wcześniej??
- Pewnie też coś o seksie. Po tobie można się tego spodziewać.
- Hahha… Racja. To znaczy uprawiać seks, albo- przyciągnąłem ją do siebie- być z kimś bardzo, bardzooo blisko- pocałowałem ją w sam czubek nosa- a wiesz jak się mówi po niemiecku , Ja ciebie też’?? Nie będę pytał o to czy wiesz jak jest ,Kocham cię’, bo to by było śmieszne.
- Hahhaha racja… Nie mam pojęcia jak jest , ja ciebie też, ale z chęcią się dowiem.- uśmiechnęła się
- Ich Liebe dich auch, baby.

Czas nam mijał bardzo szybko. Po krótkiej, ale za to bardzo owocnej nauce języka wstaliśmy z cieplutkiego łóżko, by przygotować kolacje.
- Robert pokrój jeszcze marchewkę w kostkę, dobrze?
- Dobrze skarbie – przytuliłem się do niej od tyłu
- Jak chcesz ją kroić, skoro się do mnie przyczepiłeś??- spytała śmiejąc się pod nosem
- No już, już- złapałem nóż do ręki i zacząłem kroić tą nieszczęsną marchew

Po pysznej kolacji Maja postanowiła zadzwonić do rodziców, a ja miałem chwilę dla siebie. Usiadłem wygodnie w salonie i włączyłem laptop. Zalogowałem się na mojego facebook’a i dodałem zdjęcie naszej dzisiejszej  kolacji. Przeglądając dokładnie moje wszystkie posty natrafiłem na zdjęcie z Anią i przyjaciółmi. Kurde! Ale ja ją zraniłem. Wcale się nie dziwie, że dziewczyna nie chce mnie znać. Szkoda, że jestem takim skurwysynem i że uświadomiłem sobie to dopiero po fakcie. Szczerze powiedziawszy gadam teraz tak jakbym nie był szczęśliwy z Malicką. Sam już nie wiem, co ja mam o sobie i o swoim życiu myśleć. Wydawało mi się, że kocham Ankę, ale ją zdradziłem. Wydaje mi się, że kocham Maję, ale… No właśnie… Tylko mi się tak wydaje. Tak na dobrą sprawę to ja nigdy nie powiedziałem jej ,KOCHAM CIĘ’. Ona mi tak. Z ust Mai mogłem to usłyszeć już kilka razy. Moje czułości względem niej ograniczają się do słów: , ja ciebie taż, Skabie, myszko’ i takie pierdoły.  Nie wiem co mam zrobić ze swoim życiem. Nie wiem czy chcę go takiego jak dotychczas. Męczy mnie ta cała sytuacja. A może ja niepotrzebnie zdradzałem Ankę?? Miałbym teraz piękną żonę przy sobie…. LEWNADOWSKI !! Stanowczo za dużo myślisz! Zamiast żony masz śliczną i młodą dziewczynę… Ale co ci po niej, skoro nie jesteś szczęśliwy!? KURWA!!!
- AAAAAA!!!!- wydarłem się na głos, zrzucając przy tym laptop z kolan. Patrzyłem jak rozsypuje się na małe kawałeczki.
- Boże święty! Co się stało!?- zdenerwowana Maja zbiegła do mnie.
- Nic! Chcę być sam! Idę!- zacząłem zakładać buty
- Ale gdzie ty idziesz?? – pytała zdezorientowana
- Nie wiem! Zostaw mnie- wyrwałem się jej i poszedłem do Mario, który siedział sam w domu. Pomimo to, że nie przepadam za mocno zakrapianymi spotkaniami z kumplami, ani w ogóle za alkoholem, sytuacja wymagała schlania się
- Cześć stary! – stanąłem w progu domu Goetze- Mogę? – wyciągnąłem zza pleców flaszkę, którą kupiłem w drodze do niego. Nie myliłem się. Mój kumpel miał na wódkę taką samą chcicę jak ja.

~~II~~

Nie no! To jest jakaś paranoja! Ja zaraz zwariuję!! Przed chwilą było wszystko w porządku. Książki w naszym życiu były poukładane idealnie na półce. Wszystkie dokładanie przetarte i przyłożone jedna, do drugiej. Po upływie, nie wiem… może 20 minut ktoś te książki porozrzucał po całym pokoju.

Ocho! Chyba pan idealny przyszedł do domu. Usłyszałam chrzęst kluczy w zamku i ruszyłam prosto do drzwi. Jak się tak można zachowywać. Wyjść bez słowa wyjaśnienia na pełniutkie trzy godziny!?
- Gdzie byłeś!?
- Nieważnie.- zaczął się chwiać. Gdyby nie ja upadł by na podłogę
- Robert ty jesteś kompletnie pijany.
- Daj mi spokój kobieto.- odepchnął mnie i poszedł się położyć. Nie poznawałam go. To nie był  ten sam Robert, którego poznałam w barze.
- Nie. Stój i ze mną porozmawiaj.- złapałam go za rękaw i kazałam się zatrzymać. Spojrzał na mnie z góry z miną ,, Czego ty ode mnie chcesz!?”
- No to gadaj.
- Dlaczego jesteś taki chamski? Martwiłam się o ciebie, rozumiesz? Dlaczego wyszedłeś i nie powiedziałeś gdzie się wybierasz? Co jest z tobą Lewandowski!?
- Po nazwisku, to po pysku- powiedział cicho. Pewnie myślał, że tego nie usłyszałam – Nie wiem dlaczego wyszedłem. Może miałem jakiś ważny powód. Może musiałem sobie przemyśleć całe życie.
- I do jakich wniosków doszedłeś??
- Ze to wszystko się za szybko wydarzyło. Nie wiem czy chcę tak żyć, czy chcę żyć z tobą.- on to mówił bez żadnego przejęcia. Ok. Był pijany, ale podobno człowiek po pijaku mówi to co chciałby powiedzieć na trzeźwo… Co za cham! A ja się tak starałam! Tak bardzo chciałam z nim być, a on po tych wszystkich trudach mówi mi, że nie jest pewny czy chce ze mną być!? Zalałam się łzami. Moja twarz była od nich cała mokra. – Przecież ja ci dziewczyno ani raz nie powiedziałem , Kocham cie’. Nie wiem jaki masz z tym problem.
- Ty sukinsynu!!! Jak możesz- zaczęłam ryczeć i pobiegłam do naszej, jego sypialni po swoje rzeczy.
- I gdzie pójdziesz, co?- spojrzał na  mnie z pogardą
- Nie wiem. Na przystanek, pod most. Byle dalej od ciebie!!!- wykrzyczałam i wybiegłam z tego piekielnego koszmaru. Dlaczego ja mam w życiu takiego pech!? Mogłam być z Wojtkiem. Byłabym szczęśliwa i miałabym wszystko. Zachciało mi się gwiazdora od siedmiu boleści. Teraz już wiem, że jemu zależało tylko i wyłącznie na dobrym seksie i na niczym więcej. Nie chcę go znać!! I jeszcze te słowa , Po nazwisku to po pysku’ … Kurwa!!! Jak tak można powiedzieć do dziewczyny !???

Po wyjściu, a raczej wybiegnięciu z mieszkania Roberta udałam się na przystanek autobusowy. Usiadłam sobie na ławce i ocierałam łzy z policzków. Zaczęłam myśleć. Miał racje. Teraz zdałam sobie sprawę z tego, że on nigdy nie powiedział mi tych dwóch pięknych słów. Ale ze mnie idiotka. Dałam się tak łatwo podpuścić. Wizyta u DDTVN to była tylko przykrywka. Lewy chciał pokazać wszystkim, że nie jest już z Anią, bo podobno się od nowa zakochał. Ile ja się przez niego nacierpiałam. Ile on mi w życiu krzywdy wyrządził, na moje własne życzenie. A ja nadal go tak cholernie kocham!! Tak mi go brakuje! Chciałabym żeby to był tylko jeden głupi sen. Chcę się znów obudzić w jego uścisku…. Niestety to mi już nie będzie dane.

~~II~~

Obudził mnie straszny ból głowy i promienie słońca przebijające się przez niezasłonięte okna w salonie. No właśnie.. Dlaczego ja spałem w salonie? Pewnie Maja jeszcze śpi. Nic z wczorajszego dnia nie pamiętam. Wstałem z kanapy i poszedłem do kuchni. Przygotowałem śniadanie i czekałem, aż moja księżniczka zejdzie na dół. Wczoraj miałem takie głupie myśli. Nie potrzebnie zaprzątałem sobie tym wszystkim głowę. Mam to co chciałem i jestem szczęśliwy. Muszę przeprosić Malicką za to, że wyszedłem taki wściekły z domu i wróciłem do niego pijany jak szpadel.  Długo jej nie było, a na zegarku dochodziła już 11, więc postanowiłem pofatygować się do niej. Zabrałem śniadanie na tacy i zaniosłem je do naszej sypialni. Łóżko było nie pościelone, a drzwi od garderoby otwarte. Odłożyłem tacę na podłogę i poszedłem zobaczyć co się stało, że panuje tu taki burdel. Nie było żadnej jej rzeczy, a moje ciuchy fruwały nawet na żyrandolu.
- Boże Majka gdzie ty do cholery jesteś i co ja ci wczoraj powiedziałem ???- powiedziałem pod  nosem i pojechałem na lotnisko. Było to teraz jedyne miejsce, w którym mogła się znajdować.

~~II~~

Obudził mnie jakiś obleśny facet. Zaczął macać mnie po udzie. Ocknęłam się i uderzyłam gościa torebką w twarz. Zabrałam moje walizki i zadzwoniłam po taksówkę. Na moje szczęście umiałam się przedstawić i określić swoje położenie.

Pan kierowca był bardzo miły. Zabrał mnie prosto na lotnisko i pomógł mi z walizkami. Zaprowadził mnie z nimi do kasy biletowej. Spojrzał na godziny odlotów do Polski. Miałam pecha. Niestety nic teraz nie  było. Musiałam poczekać sobie na tym lotnisku trzy godziny. Kupiłam bilet i poszłam do toalety troszeczkę się ogarnąć. Wypatrzyłam w tłumie Lewego i zniknęłam za drzwiami toalety. Nie miałam ochoty się na niego potrzeć i wysłuchiwać tego co ma mi do powiedzenia. Niech spada na bambus banany prostować!. Ja zamierzam sobie teraz ułożyć życie. Nie chcę mieć z nim nic wspólnego. 
_________________________________________________________________
Cześć dziewczynki ! :**
Ale upał! :)) Mam przerwę po obiadku i postanowiłam dodać ten nieszczęsny rozdział. Moim zdaniem jest fatalny! Nic mi się w nim nie podoba. Wiem, że namieszałam, ale zmusiła mnie do tego sytuacja :D 
Kochane! Kiedyś jedna z was pytała się ile rozdziałów przewiduję :) 
W sobotę zrobiłam sobie plan wydarzeń tego opowiadania. Ja już wiem jak ono się zakończy :D  Wyszło mi 30 rozdziałów, ale przy dobrych wiatrach może pociągnę do 35 :)) Aktualnie jestem na etapie pisania 18 odcinka :** 
Mam nadzieję, że upał nie przeszkodzi wam w komentowaniu :** 

PS: Kochane moje! Moje opowiadanie nie zostało stworzone na potrzeby reklam waszych blogów. Nie czepiam się jeżeli ktoś napisze miły komentarz, a pod spodem zamieści link do siebie, ale do białej gorączki doprowadza mnie SPAM!! Po to została stworzona zakładka, żebym ja wasze blogi mogła ogarnąć, a pod rozdziałami były tylko komentarze odnośnie treści :D Zrozumcie mnie! Łatwiej mi jest otworzyć zakładkę i przekierować się do kogoś innego, niż szukać Bóg wie czego po odcinkach! 
OD DZISIAJ WSZELAKI SPAM TYPU : ,, ZAPRASZAM DO MNIE...... LINK....." ZOSTAJE PRZEZE MNIE USUNIĘTY!!! 
 Przykro mi, że muszę tu pisać o takich rzeczach, ale możecie za to podziękować koleżance z ostatniego komentarza w 13 odcinku :P 

Pozdrawiam was i życzę miłego dnia ! :***
Buziaczki ! <3