Jest
na świecie
taki rodzaj smutku, którego nie można wyrazić łzami. Nie można go nikomu wytłumaczyć. Nie mogąc przybrać żadnego kształtu, osiada ciasno
na dnie serca jak śnieg
podczas bezwietrznej nocy.
Wigilia.. Czas pojednania, radości, miłości i uczuć. Jest to
wyjątkowy dzień, w którym nikt nie powinien być sam. Ludzie obdarzają się
wzajemnym szczęściem. Starają się załagodzić, zatuszować wszelkie
niedociągnięcia. Wszystko to co złe odchodzi na dalszy plan. Tej nocy nie myśli
się o problemach, czy złej przeszłości. Jest to czas wybaczania błędów….
Pffff…. Chyba żart! Wybaczanie błędów? Czas miłości i
pojednania?? Dobre co!? Z pewnością nie tyczy się to mnie! Wyszedłem właśnie z
toalety. Usłyszałem krzyki i przyspieszyłem kroku. Na moich oczach matka Anki
spoliczkowała Maję! Co jest do cholery!? Zanim wyszedłem wszystko było w jak najlepszym porządku. Malicka
ominęła mnie i wybiegła z domu nie zabierając ze sobą niczego, po za torebką.
- Co jej zrobiłyście!- jak na razie byłem jeszcze nieco
spokojny
- Robercie… Nie przejmu..- moja matka położyła mi rękę na
ramieniu
- Co jej zrobiłybyście do cholery!!!!!!- wybuchnąłem i
odepchnąłem ją
- Powinieneś być z kobietą, która donosi twoje dziecko, a
nie je zabije- nie mogłem uwierzyć w to co słyszę. Skąd one to wiedziały!??
- Słucham!? Ty mi będziesz szczęście wybierała?? Chyba
śnisz! Powiem wam coś! Jesteście beznadziejne! Wszystkie razem wzięte. Tak. Do
ciebie też mówię- spojrzałem na Milenę- Mam was w dupie! Od dzisiaj nie
jesteśmy już rodziną! Nie mam już ani Matki ani siostry! A ty- obróciłem się w
stronę Anki- Zwykła suka i tyle! Nie umiesz się pogodzić z tym, że kurek z kasa
został definitywnie zakręcony? ZDRADZIŁEM CIĘ! Rozumiesz!?- ścisnąłem jej
nadgarstek
- Ałaaaaa- jęknęła
- Boli!? I bardzo dobrze! Niech cię boli! Poczuj się teraz
tak jak czuje się Maja! Do zobaczenia w piekle! – zabrałem pośpiesznie
wszystkie rzeczy z wieszaka i wsiadłem do auta. Musiałem znaleźć Majkę..
Problem w tym, że nie miałem pojęcia gdzie jej szukać.
~~II~~
Po co żyć skoro nikt na tym świecie mnie nie kocha? Po co
żyć skoro tworzę na drodze Roberta korki? Po co? Przeze mnie on traci dobry
kontakt z mamą.. A ja nie mam zamiaru stać na drodze do jego szczęścia. Ja będę
w pełni szczęśliwa wtedy, kiedy moi bliscy będą szczęśliwi. Tylko tego chcę od
życia.
Przemierzam teraz na
bosaka kolejne puste ulice. Czuję się jak ,,dziewczynka z zapałkami”…
Chciałabym mieć przy sobie choć jedną zapałkę, móc ja odpalić i ogrzać swoje
zmarznięte do szpiku kości dłonie i stopy. Nie wiem gdzie mam się podziać. Może
jak tu zostanę zrobię wszystkim dobrze? Robert za mną nie wybiegł.. Widocznie
nie jestem mu do niczego potrzebna.
Zaczęło się robić coraz zimniej i ciemniej. Śnieg prószył i
ośnieżał ulice. Wstałam z ławki, na której na chwilę przysiadłam i ostatkiem
sił doczłapałam się pod klatkę schodową mojego mieszkania. Weszłam po schodach
na piąte piętro, a tam czekała mnie niespodzianka. Przed moimi drzwiami, z
podkulonymi oczami i czerwonymi od płaczu oczami siedział on. Ten,
najważniejszy, który wiele razy zawodził…
- Boże Maja gdzieś ty była.- wstał z miejsca i zgniatał mnie
w swoim uścisku- Tak strasznie się o ciebie martwiłem.- jego łzy kapały na moje
przemarznięte ciało- Szukałem cię wszędzie, ale…
- Jestem.- uśmiechnęłam się delikatnie i zaczęłam płakać.
Robert otworzył drzwi i przeniósł mnie przez ich próg.
Położył mnie w sypialni i okrył dokładnie kołdrą. Przytulił się do mnie i
ucałował moje czoło..
- Nie pozwolę cie nikomu skrzywdzić. Obiecuję.- powiedział,
a ja zamknęłam oczy i odeszłam w krainę snów…
~~II~~
Otworzyła oczy. Obok niej leżał przystojny brunet, którego
kochała nad życie. Musiała mu jednak powiedzieć dzisiaj, że to koniec… Nie
dawała już rady. Ich związek ją męczył. Na każdym kroku była krytykowana przez wszystkich.
Dziennikarze śledzili każdy jej ruch. Wkurzało ja to! Bo co kogo obchodzi jej
życie! Po co ludziom wiadomość co Lewandowski i jego dziewczyna jedzą na
śniadanie? Już niedługo dziennikarze będą wiedzieli ile razy w ciągu dnia i
gdzie Robert uprawia seks, lub jakich prezerwatyw używa! To jest chore! Tacy
ludzie jak Lewy nie pozostają anonimowi. Nawet jeżeli nie chcą rozgłosu
reporterzy zrobią z nich gwiazdy szybciej niż się tego spodziewają.
Wstała. Pocałowała go policzek i podeszła do okna. Na dworze
pogoda była niezmienna.. Cały czas padał śnieg, a termometr wskazywał parę
stopni poniżej zera. Zabrała z szafy czyste ubrania i poszła do łazienki, żeby
się odświeżyć. Nie mogła jednak zdjąć z siebie wczorajszej sukienki, w której
była zmuszona zasnąć. Poszła obudzić Roberta. Pogłaskała do delikatnie po
policzku. Chłopak w mgnieniu oka obudził się i spojrzał pytająco na ukochaną.
Malicka odwróciła się do niego plecami i
podniosła swoje długie, brązowe włosy do góry. Lewy odpiął jej sukienkę i
pocałował dziewczynę w łopatkę. Chciała
jego czułości, pożądała go, ale nie mogła pozwolić sobie na coś więcej. Odeszła
i zamknęła się w łazience. Wiedział, że jak tego nie zrobi, momentalnie u jej
boku pojawi się Robert, który właśnie dobijał się do drzwi.
Czysta i świeża wyszła z pod prysznica. Przetarła ręcznikiem
swoje idealne ciało i lekko się umalowała. Zrobiła na oku cienkie kreski i przeciągnęła
rzęsy tuszem. Na koniec musnęła usta
błyszczykiem i założyła na siebie beżową sukienkę do kolan. Złapała za klamkę i
przekręciła zamek. Wyszła z łazienki i poszła do Roberta, który zaniepokojony
czekał na nią w kuchni, z gorącym kubkiem kawy w ręku.
- Robert… Musimy pogadać.- usiadła na krześle obok i
wpatrywała się w swojego partnera
- O co chodzi?- upił łyk czarnego napoju i przekierował na
nią swój wzrok.
- Jest mi niezmiernie przykro to mówić, ale z nami koniec-
wydusiła z siebie te słowa bez żadnego, najmniejszego przejęcia
- I ty mówisz o tym tak spokojnie? ,,Robert.. Rozstajemy
się”- przedrzeźniał ją- NIE!! Nie rozstajemy się!
- Myśl sobie co chcesz, ale ja nie zamierzam niszczyć ci
życia.- odpowiedziała i zeskoczyła z kuchennego stołka.
- Niszczyć życia?- złapał ją za nadgarstek i przyciągnął do
siebie- Skarbie… ty sprawiasz, że moje życie jest piękniejsze.- dotknął jej
policzka- Wypełniasz je sobą w każdy dzień… Jestem cholernym dupkiem i nie zasługuje na ciebie, ale proszę- objął
jej twarz- nie zostawiaj mnie… Nie rób mi tego.. Nie teraz gdy wszystko zaczęło
wracać powoli do normy.
- Nie Robert!- uwolniła się i położyła ręce na blacie- Nie
mam zamiaru odciągać cię od rodziny, nie chcę stać pomiędzy wami.
- Nie chcę tego słuchać! Moja matka już wybrała.
Powiedziałem jej co trzeba. Kocham ją, ale ona nie będzie wybierała mi
dziewczyny.- podszedł do niej
- Zostanę. Ale….- położyła mu palec na ustach- Pod
warunkiem, że pogodzisz się z mamą. Zgoda?- spytała z nadzieją w głosie
- ZGODA!! – krzyknął i zamknął jej usta czułym pocałunkiem-
To co? Dzisiaj jedziemy do Szymanówka, tak?
- Tak.- dziewczyna uśmiechnęła się, zabrała torebkę i wraz
ze swoim chłopakiem zaczęli się szykować do wyjazdu w rodzinne strony Mai
~~II~~
Byłem przerażony tym co mi powiedziała… Nie miałem pojęcia
jak z tego wybrnąć. Co ona sobie ubzdurała? Przecież wie, że ją kocham! Nie
będę dla widzi mi się mojej matki, rezygnował z kobiety mojego życia. Czekam
tylko na odpowiednią okazję do tego by utrwalić nasz związek. Nikt nie będzie
mi rzucał kłód pod nogi.. Nie ma takiej opcji. Będę się starał ze wszystkich
moich sił, żeby nasz związek przetrwał wszystkie próby rozdzielenia… Nie poddam
się bez walki! Boisko mnie wiele nauczyło. Musze być wytrwałym!
Kiedyś nie umiałem jej powiedzieć zwykłego ,, Kocham Cię”, a
teraz?? Teraz to mogę ją na rękach nosić byle by tylko ze mną została. Gdzie ja
znajdę lepsza dziewczynę? Dziewczynę, która będzie ze mną z miłości, a nie dla
kasy czy sławy? Taką przy której obudzę się i powiem jej, że jest piękna,
pomimo tego, że jak to ona mówi ,,
Robert. Nie patrz na mnie, bo bez makijażu jestem paskudna”. Dla mnie Maja jest
jak lek . Ukoi wszystkie rany, załagodzi je i pomoże wytrwać w bólu… Kocham ją!
Po prostu ja kocham! Nie ważne czy jest w makijaży czy bez niego… Dla mnie to
najpiękniejsza dziewczyna na świecie. Mogę dla niej góry przenosić. Mam już w
końcu 25 lat. Jestem niedoszłym ojcem i nieodpowiedzialnym gówniarzem, który
zawsze wszystko spieprzy!
- Kochanie! Mogę cie na chwilę prosić!?- zawołała mnie, a ja
natychmiast byłem obok niej
- Tak!- pocałowałem ją w policzek, uśmiechnęła się i podała
mi do ręki małą walizkę
- Zanieś to do samochodu- wybuchnęła śmiechem
- Ok. To będzie już wszystko?- spytałem rozbawiony
- Tak. To już wszystko.
Ubraliśmy się ciepło, ponieważ na zewnątrz było minus 15
stopni i szybko zasiedliśmy w samochodzie. Włączyłem ogrzewanie i odpaliłem
silnik. I właśnie wtedy przypomniałem sobie o czymś bardzo ważnym. Wczoraj była
wigilia, a nikt nie otrzymał prezentu. Miałem dla niej coś wyjątkowego, a z
tego wszystkiego nie zdążyłem jej tego wręczyć.
Podjechaliśmy pod dom państwa Malickich i biorąc wszystko z
bagażnika władowaliśmy się do cieplutkiego mieszkania.
- Bóg się roooodzi… Moc truchleje..- Maja zaczęła śpiewać na
cały dom. W korytarzu już czekali na nas jej rodzice, babcie i brat z żoną.
Przywitaliśmy się ze wszystkimi i zostaliśmy zaproszeni do
salonu. Usiedliśmy wygodnie obok siebie. Maja położyła mi rękę na kolanie i
dała znak bym wstał. Złożyliśmy wszystkim życzenia świąteczne i rozdaliśmy im
prezenty.
- Boże ..przecież to musiało być bardzo drogie.- Pani Iwona
( tak. Jej mama też ma na imię Iwona) zrobiła wielkie oczy
- Drobiazg- odezwałem się i przeprosiłem wszystkich na
chwilę. Wyjąłem z kieszeni kurtki czerwone pudełko.- Wczoraj zapomniałem, ale
dzisiaj nie zamierzam popełnić tego samego błędu. Proszę. To dla ciebie.-
podałem Mai dość duże pudełko i czekałem na jej reakcję.
- Jest śliczny!!! Dziękuję- zawiesiła mi się na szyi..
Wszyscy chcieli zobaczyć zawartość niespodzianki. Był to naszyjnik wysadzany
brylantami, do tego bransoletka i kolczyki. Całość zestawu prezentowała się idealnie
na ciele Mai. Jej uśmiech na twarzy sprawił, że i ja zacząłem się szczerzyć jak
głupi do sera. Musze przyznać, że kocham ten widok.
- Ja też mam coś dla ciebie kochanie.- pocałował mnie w usta
i poszła – Poprosiłam Marco, by mi z tym pomógł. Jest to w grubszej mierze jego
zasługa, ale liczą się chcę, prawda?- uśmiechnęła się i podała mi duże pudełko,
które wyciągnęła ze swojej walizki
- Co tam jest?- spytałem
- Odkryj to zobaczysz.
W środku znajdowała się koszulka z naszym zdjęciem, ale nie
był to zwykły t-shitr.. To była bluzka meczowa BvB. Z przodu MY i logo drużyny,
a z tyłu zamiast LEWANDOWSKI, MAJA I ROBERT, 9 ,DORTMUND.
- Cudo! Naprawdę! Jakbym mógł to bym w niej grał!- uradowany
prezentem, przytuliłem Maję i pocałowałem przy wszystkich
Musze przyznać, że ten dzień zleciał nam w zdecydowanie
lepszej i przyjemniejszej atmosferze. Nikt się z nikim nie bił, nie kłócił.
Wszystko było tak jak powinno być. Oczywiście dochodziło do dyskusji na temat
naszej przyszłości, ale to było zupełnie naturalne pytanie. Jej mama nie jest
zbytnio zadowolona z tego, że z nią jestem… Ale ona chociaż potrafi uszanować
naszą decyzję. Ja już powiedziałem wszystkim co na ten temat sądzę. Nie
opuszczę Mai. Choćby się paliło i waliło!
- Idziecie gdzieś na sylwestra?? – Mai tata przerwał ciszę
- Tak. Zamierzamy pojechać ze znajomymi na mazury. Tak się z
Mają bliżej poznaliśmy i tam zakończymy stary rok.- uśmiechnąłem się i upiłem
łyk białego wina.
- A wy się gdzieś wybieracie??
- Tak. Idziemy z ciocią Ewą na bal do tej restauracji… Jak
to ona się nazywała…
- ,, Lilia”- pan Janusz dopomógł swojej małżonce
- O właśnie!
- Hahha… - Maja zaśmiała się i wyszła do toalety.
Wiedziałem, że jej rodzice nie poprzestaną na zwykłym patrzeniu się na mnie.
Oczywiście powiedzieli mi, że jak ją skrzywdzę to mi nogi z dupy powyrywają,…
ale ja nie zamierzam jej krzywdzić, więc.
~~II~~
Święta! Święta!
I po… Świętach!
Zleciało szybciej niż myśleliśmy. Teraz jesteśmy już w
drodze na mazury. Zabraliśmy wszystkie
potrzebne rzeczy i wyjechaliśmy na sylwester! Coś czuję, że to będzie jeden z
najlepszych sylwestrów w moim życiu. Pełno życzliwych przyjaciół i Maja. Ta
najważniejsza tej nocy. Mamy bardzo fajny hotel, idealnie urządzony. Piękne,
duże i przestronne łóżko, które z pewnością zostanie wykorzystane… Ale to jest
mój chytry plan, którego na razie nie mam zamiaru zdradzać.
- Kochanie… Jestem padnięta.- Maja weszła do pokoju i
pierwsze co zrobiła to rzuciła się na łóżko
-Wpadłem na świetny pomysł- położyłem się obok
- Jaki?- poderwała się i była nade mną
- Dowiesz się później.
- No dalej Robercie… Powiedz…- odpinała mi powoli koszulę
- O nie! Ja się nie dam.
- Na pewno?- zaczęła całować moją klatę. Cholernie przyjemne
uczucie.
- Na pewno!- podniosłem się, zapiąłem i wyszedłem z pokoju
O tak! Teraz mam pewność, że się nie myliłem! Nie mogę się
już doczekać wieczoru!
-----------------------------------------------------------------------------------------------Witam was serdecznie ! :))
Przepraszam, że nie poinformowałam was o tym, że rozdział pojawi się w środę, ale ja sama nie byłam do końca pewna tego, kiedy go dodam :/
OK!! Zacznę od tego, że strasznie... strasznie... WAS KOCHAM!!!! Dziewczyny! Ja naprawdę nie miałam pojęcia, że tak bardzo zależy wam na tym opowiadaniu :) Musze przyznać, że ja też się do niego przywiązałam ! :D Ciężko byłby mi się z wami rozstać :D Dziękuję wam z całego serducha za słowa wsparcia i za motywację do dalszego pisania :) Pewnie macie rację ... Przecież są WAKACJE!!! A ja nie powinnam być tak zachłanna :/ Choćbym miała pisać tego bloga dla 5 szczerych czytelniczek, to z pewnością go nie przerwę tak szybko. Tym bardziej, że jestem na etapie pisania 25 odcinka :)
Myślę, że z 30 powinno ich wyjść :)))) A może nawet i więcej... Kto wie, kto wiem... Wszystko zależy od mojej weny :)
Z góry przepraszam za moje wcześniejsze marudzenie i za to coś powyżej. Rozdział mi się nie udał.. Przykro mi bardzo, że uraczyłam was takim.... Niewypałkiem :/
Jeszcze raz wielkie dzięki i do następnego! :**
Pozdrawiam Maja :**