sobota, 22 czerwca 2013

Odcinek jedenasty :*




Pamiętaj kochanie. Nigdy nie wiesz co sięę stanie. Czasem los może się obrócić i już nigdy do nas nie wrócić. Zadaj więc sobie ostatnie pytanie. Przyjaźń jest miłością w bezsensownym stanie?


Fakt.pl

Szczęsny zakochany? W kim?

Czyżby wielka miłość rozgorzała na nowo? Wczoraj w jednym z modnych warszawskich lokali Wojciech Szczęsny (22 l.) pokazał się z Mają Malicką (19 l.). Para razem wyglądała pięknie, choć publicznie nie okazywała sobie większych czułości.

Pocieszenie po nieudanym sezonie Szczęsny znalazł w ramionach młodej studentki. Oboje pojawili się na czerwonym dywanie jednego z warszawskich klubów, w którym w nocy ze środy na czwartek odbyła się impreza Playboya.
Na razie ciężko zgadnąć w jakim charakterze Wojtek i Maja pojawili się razem. Być może są tylko dobrymi przyjaciółmi. W końcu, jak zdradził reprezentant Polski, jeszcze nie tak dawno jego celem numer jeden była angielska aktorka Keira Knightley (27 l.).

~~II~~

Obudziłam się taka dziwnie skacowana. Otworzyłam i przetarłam oczy, po czym przekręciłam się na drugi bok.
-Aaaa!!- wrzasnęłam- Co ty tu robisz!? – obok mnie smacznie chrapał sobie Szczęsny. Spostrzegłam, że nie mam na sobie żadnych ubrań. Szybko ściągnęłam z  niego moją satynową pościel i ujrzałam przerażający widok. Wojtek również był nagi. Podsunęłam mu troszeczkę kołdry i zaczęłam rozmowę.- Czy my..??? No wiesz…- podrapałam się po głowie
- Cześć Maj… To może my sobie pójdziemy?- do mojego pokoju niespodziewanie wparowała Ania z Sylwią. Ja zakryłam twarz w dłonie i wsłuchiwałam się w słowa bramkarza Arsenalu.
- To ty nic nie pamiętasz? Myślałem, że wiesz co robisz? Sama tego chciałaś.- palnął. Był bardzo pewny siebie. Taki cwaniak!
- No coś kojarzę- wytężyłam umysł i zaczęłam sobie wszystko przypominać

**

Zbliżała się godzina 01.30. Zmęczona Maja wyszła na zewnątrz zaczerpnąć świeżego powietrza. Poczuła na swoim ramieniu takie dziwne ciepło. Odwróciła się i spostrzegła  za sobą podpitego już Wojtka. Sama była w o wiele gorszym stanie. Ledwo utrzymywała się na nogach. Założyła ręce na szyję partnera i złożyła na jego ustach delikatny, ale bardzo subtelny pocałunek. Podniosła się wysoko na palcach i wyszeptała mu do ucha
- Zrywajmy się stąd. Obiecuję ci niezapomniane wrażenia po tej nocy.- mrugnęła i złapała chłopaka za rękę.
Zamówili taksówkę, na którą nie musieli zbyt długo czekać. Wsiedli i podali adres panu kierowcy. Maja nie czekała i obdarowywała Wojtka czułościami już na tylnym siedzeniu taksówki. Weszła na niego okrakiem i wpiła się w jego usta. Samochód zatrzymał się pod blokiem Malickiej. Szczęsny zapłacił kierowcy i zabrał pół przytomną Maję do jej mieszkania.
- Gdzie masz klucze?- grzebał jej w torebce
- A tu mam!- pomachała mu nimi przed nosem, zabawnie się przy tym śmiejąc
Wojtek zaczął majstrować przy zamku. Nie mógł trafić do dziurki. Gdy już mu się to udało i zamek zatrzeszczał, upomniał Maję, by była cicho i otworzył jej drzwi.
-Skarbie chodź!
- Ciiii- położył jej palec na ustach. Ta nie zastanawiając się dłużej zaprowadziła go do swojej sypialni. Zabrała się za jego garderobę, która po upływie paru sekund leżała już na podłodze.
- Czekaj. Nie obudzimy ich??- kiwnął głową w stronę pokoju , w którym spały koleżanki Malickiej
- A co się przejmujesz!- pocałowała go i odgarnęła włosy, by ten nie miał problemu z suwakiem od jej sukienki

**

- Boże Wojtek! Już pamiętam! No to ładnie.- klepnęłam się w czoło
- Wiesz. Było bardzo przyjemnie- pocałował mnie w szyję- Byłaś strasznie napalona.- przygryzł mi wargę
- Hahahah…- zaczęłam się śmiać w momencie gdy Wojtek polizał mnie po dekolcie – Wstawaj!- rozkazałam- Koniec tych przyjemności.
- Nieeee… zaczekaj jeszcze chwileczkę- złapał mnie za rękę
- Marudzisz jak Ro…- ugryzłam się w język. Co ja narobiłam! Głupia Majka! Myślałam w tamtym momencie o takiej samej sytuacji z Robertem. Musiałam coś wymyślić i palnęła jeszcze większa głupotę.- Jak Ronaldo na boisku.
- Jak Ronaldo powiadasz?? A może jak Robin van Persie, co?
- Może być.- rzuciłam w niego spodniami- Ubieraj się, a ja idę zrobić coś na śniadanie. Aha- wróciłam się- Przygotuj się na wścibskie pytania ze strony moich koleżanek
- Spoko. Damy radę. Nawet nie wiesz ile jeden facet może zbajerować kobiet.- poruszał brwiami
- Spadaj szczylu.- zamknęłam za sobą drzwi i już w pełni ubrana poszłam do kuchni

Włączyłam ekspres do kawy i czekałam aż się zrobi mój kochany, poranny napój. Uwielbiałam ten zapach. Siedziałam przy blacie i wdychałam go ile tylko się dało. Był cholernie uzależniający. Wyjęłam z lodówki jajka i śmietanę. Szukałam po szafkach mąki, która była mi niezbędna do przyrządzenia omletów, które uwielbiałam spożywać na śniadanie. Nauczyłam się tego od Roberta. On na śniadanie szamie tylko omlety, jajecznice i płatki. Z przyzwyczajenia zaczęłam je robić również sobie. Pech chciał, że mąka była na samej górze w szafce kuchennej. Stanęłam na palcach i źle za nią złapałam, ponieważ cała zawartość torebki zamiast w pojemniczku wylądowała mi na głowie.
- Kurwa mać!- przeklęłam pod nosem
- Słyszałam- w kuchni zjawiła się Ania – Hahahhahaha..- zaczęła się ze mnie nabijać, a razem z nią Wojtek, który właśnie stawił się obok niej
- Mi wcale do śmiechu nie jest.- popatrzyłam na nich z wielkim wyrzutem
- Ojej.. Biedactwo- Wojtek poczochrał mnie po włosach, z których od razu posypała się mąka- było mnie zawołać, jestem wyższy- uśmiechnął się i złożył na moim bielutkim policzku czuły pocałunek
- Teraz to nie bądź  taki mądry. Nie mamy już mąki. Co zjemy na śniadanie?
- A ile masz jajek ?
- Nie wiem. – zajrzałam do lodówki- 1, 2, 3…. Wszystkich zostało 7.
- No to robimy jajecznicę. Macie ochotę- zapytał i stanął naprzeciwko mnie z patelnią w ręku
- Widziałam twoje poczynania z gotowaniem w Internecie Wojtusiu, więc może pozwolisz mi..
- Nie ma mowy. Idź się umyj. To będzie taka zapłata za wspaniałą noc- Puścił mi oczko, a Ania przewróciła oczami i usiadła obok Sylwii w salonie.
Szczęsny już skończył swoje chrzątaninę  w kuchni i zaprosił wszystkich do stołu. Nie obyło się oczywiście bez pytań od dziewczyn, o dzisiejszej nocy. Nie umiałam na nie  wszystkie sensownie odpowiedzieć. W chwili bezradności spoglądałam na Wojtka z prośbą o pomoc. Nałożył nam jajecznice na talerze i dosiadł się do stołu. Pierwsza za sztućce złapała Sylwia. Wpakowała jedzenie do buzi po czym w mgnieniu oka zniknęła za drzwiami łazienki krzycząc
- NIE JEDZCIE TEGO!

Popatrzyłam na śmiejącego się pod nosem Wojtka.
- Z czego się tak cieszysz?
- Sory dziewczyny, ale musiałem wam to troszeczkę mocniej przyprawić żebyście się wreszcie zamknęły.- patrzył się na Anię i wracającą z toalety Sylwię, a ja tylko parsknęłam śmiechem .
- Jesteś podły.- powiedziałam po miedzy moimi napadami śmiechu.

~~II~~

Wielkimi krokami zbliżał się dzień ślubu Roberta i Anki. Rano poszłam do fryzjera i kosmetyczki. Tam dziewczyny zrobiły mnie na bóstwo. Przyszłam do domu i spojrzałam na zegarek. Dochodziła godzina 14. Ślub miał się rozpocząć o 16, więc dużo czasu mi nie zostało. Odziałam piękną koronkową sukienkę i moje beżowe szpilki. Czekałam na przybycie mojego chłopaka.

Tak. Od incydentu na imprezie jestem z Wojtkiem. Czuję, że nie zrobiłam nic złego. Skoro Lewy nie ma wyrzutów sumienia i może po tym wszystkim być szczęśliwy, to ja również mogę. Usiadłam wygodnie w salonie na kanapie, z której po upływie pięciu minut wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Była przekonana, ze stoi za nimi Wojtek, jakie było moje zaskoczenie, gdy w progu ujrzałam promienną pannę Wolską.
- Aaaaaaaa!!!!!!!- krzyknęłam i zawiesiłam jej się na szyi
- Majka! Udusisz mnie, a przy okazji popsujesz fryzurkę
- Ale się cieszę. Wejdźcie do środka.- Angela oczywiście nie przyjechała osamotniona. U jej boku stał Mario Goetze. Ciężko mi było się z nim dogadać, ponieważ ja znałam tylko podstawy języka niemieckiego. Większą część mojej rozmowy z nim tłumaczyła mi Angela.
- Angie co jest??- spytałam niepewnie, miałam wrażenie, że chce mi coś powiedzieć, ale nie wie za bardzo jak ma się za to zabrać
- No wiec… Majka będziesz ciocią. Jestem w ciąży.
Zaniemówiłam . Stanęła jak wryta. Otworzyłam szeroko usta, które zaraz zamknęłam i krzyknęłam- Gratulacje!! Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę.- ucałowała ją i przytuliłam się do Mario, który był zdezorientowany. Pewnie se pomyślał,, co to za wariatka?”.
Po przybyciu Wojtka, zapoznaniu ich ze sobą i podzieleniu się z nim tą radosną nawiną zapakowaliśmy się do samochodów i ruszyliśmy w stronę kościoła.

~~II~~


Uroczystość

Wszystko zapowiadało się fantastycznie. Na niebie słońce i zero chmur, a obok mnie moja przyszła żona. Podjechaliśmy już pod kościół i weszliśmy do niego. Miałem mieszane uczucia co do tego ślubu. Troszeczkę się zawahałem widząc Maję  w towarzystwie Wojtka. Stanęliśmy przed księdzem i cała uroczystość rozpoczęła się.
Przed przysięgą małżeńską ksiądz wygłosił jeszcze apel do zebranych gości wypowiadając słowa
- Jeżeli ktoś zna przyczynę, dla której ta para nie może zawrzeć związku małżeńskiego, niech powie teraz, albo zamilknie na wieki.
Mój wzrok delikatnie uciekł w kierunku Mai. Zaczęło się we mnie gotować i wtedy z jednej z ławek wyszedł na środek kolega Mai, nie jaki Daniel
- Ja mam coś do powiedzenia- oczy wszystkich zebranych były zwrócone tylko na niego- Ten skurwysyn zdradził swoją piękną narzeczoną z tą oto damą- wskazał palcem Maję, a ja poczułem się jak ostatni kretyn i idiota. Anka stała w bezruchy. Dopiero gdy to wszystko co się stało, dotarło do niej rzuciła w mnie kwiatkami i zaczęła klnąć, nie zwracając uwagi na miejsce, w którym się znajdujemy.
- Ty parszywy, obleśny sukinsynu! Jak mogłeś mi to zrobić! Wstydu nie masz!?- uderzyła mnie w twarz- Kiedy się z nią bzykałeś, co? No gadaj jak do ciebie mówię!!!- wrzeszczała- A ty suko-podeszła do Mai- Ty wstrętna dziwko! Miałam cię za moją przyjaciółkę, a ty po kryjomu ruchałaś się z moim narzeczonym !?? ŻAL MI WAS!!!! I ciebie też- wydarła się na moją mamę- Ładnie synalka wychowałaś ! Powinnaś być z niego dumna!
Wybiegła z kościoła cała zapłakana. Nie pobiegłem za nią bo nie miałem już na to wszystko siły. Wojtek patrzył na mnie i Majkę z pogardą. Również się wściekł. Wykrzyczał coś w sensie ,, Jesteście siebie warci” i udał się od razu za Anką. Co za kanał. W życiu nie wyobrażałem sobie tak mojego ślubu. Wydawało mi się, że będę szczęśliwy i że będę kochał moją przyszłą żonę. Wyszło na odwrót. Od momentu mojej zdrady przestałem czuć cokolwiek do Anki. Stała mi się obojętna. Mogłem z nią być, ale ten związek nie polegałby na wierności.

Ludzie powoli zaczęli się rozchodzić. Było mi okropnie wstyd. Zobaczyłem, że w kościele nie ma Majki. Wybiegłem jej poszukać. Dręczyło mnie również pytanie skąd ten cały Daniel o wszystkim wiedział.
- Majka czekaj!- złapałem ją za rękę. Była cała zapłakana.
- To moja wina, rozumiesz? To wszystko przeze mnie.- płakała jeszcze bardziej
- Przestań! Razem do tego doprowadziliśmy! –przytuliłem ją mocno do siebie
- Nie Robert- odsunęła się- To ja wygadałam wszystko Danielowi. Byłam pijana i wściekła na ciebie
- Daj spokój. Prawda kiedyś musiała wyjść na jaw. Pewnie jutro wszystkie gazety napiszą o naszym romansie i o tym jakim jestem skurwysynem i hujem, że mogłem doprowadzić do czegoś takiego. Przeżyjemy – pocieszałem ją chociaż w duchu  nie byłem już takim optymistą. Zraniłem Majkę, Ankę i Wojtka, a nawet moją mamę.
- Jak mogliście.- o wilku mowa- Jak mogliście się tak perfidnie zachować! Robercie! Nie tak cie wychowałam. Zdrada? Kto by pomyślał. – moja matka prawiła nam kazanie
- Mamo trudno. Stało się raz, drugi, trzeci. Zrozumiałem, że nie kocham Anki. Może i dobrze się stało, że ten chłopak o wszystkim powiedział, bo ożenił bym się z osobą, do której nic nie czuje. Tego byś chciała!? Prze całe życie powtarzałaś mi, że moje szczęście jest dla ciebie na wagę złota.
- Robert. Twoja mama ma racje. Ja wszystko popsułam. Nie powinnam się na to pisać. Przepraszam cię za wszystko. Mam nadzieję, że ułożysz sobie życie na nowo i będziesz szczęśliwym człowiekiem. Żegnaj.- pocałowała mnie w policzek i odeszła. Moja matka mnie zatrzymała. Wypytywała co to za dziewczyna i takie tam. Była na mnie wściekła. Nie dziwię się jej. Jakby w dzień ślubu Milena odwaliła taki numer też nie byłbym z niej dumny i z radości bym nie skakał, ale potrafiłbym zrozumieć i uszanować jej decyzję.

~~II~~

Wróciłam do domu i położyłam się na łóżku okrywając się kocem. Przytuliłam się do poduszki i płakałam jak małe dziecko z nie otrzymanego prezentu. Nie mogłam zrozumieć dlaczego wcześniej było wszystko ok. i nagle spieprzyło się w ułamku sekundy. Zawiodłam się na sobie i mojej słabej głowie do alkoholu. Zawiodłam się również na Danielu. Nie spodziewałam się tego po nim. Zniszczyłam życie Lewemu, Ance, a nawet Wojtkowi, którego w pewnym stopniu już zdążyłam pokochać.

Usłyszałam szelest kluczy w zamku. Do mieszkania weszła Angelika. Przytuliła mnie mocno do siebie i zaczęła uspokajać. Mówiła jakieś słowa otuchy, pocieszenia, ale jej już nie słuchałam. Byłam tak zmęczona lamentowaniem, że zasnęłam.

 Obudziłam się nad samym ranem następnego dnia. Musiałam być bardzo zmęczona skoro spałam ponad 12 godzin. Sama nie wiem jak to możliwe. Wstałam z łóżka i przepłukałam twarz. Przejrzałam się w lusterku i usłyszałam dzwonek do drzwi. Za nimi stał Wojtek. Znowu łzy napłynęły mi do oczy. Przytuliłam się do niego i zaprosiłam do środka. Nie protestował. Przysiadł na moim łóżku i czekał aż wejdę do pokoju.
- To dlatego nie chciałaś ze mną być? Prze niego?.- patrzył się na mnie takim smutnym wzrokiem
- Przecież byłam z tobą.- powiedziała ocierając ostatnie krople łez
- Chodzi mi o wyjazd i noc, w której cię pocałowałem. To przez niego?? Od kiedy to trwa?
-Masz racje. Zaczęło się na mazurach. – było mi ciężko mu o tym wszystkim opowiadać, ale uznałam, że należą mu się słowa wyjaśnienia- Pamiętasz  wieczór, w którym Lewy wrócił się po portfel, a mnie z wami nie było??- pokiwał twierdząco głową- Wtedy miałam pewien problem. Robert zaczął mnie pocieszać i tak jakoś wyszło, ze pocieszanie zakończyło się w łóżku.
- Czy wy do cholery nie zdawaliście sobie sprawy z konsekwencji!!??? Kurwa! Maja!!
- Nie drzyj się na mnie! Myślisz, że nie mam wyrzutów sumienia, że spływa to po mnie jak po zjeżdżalni ?? ja po prostu go pokochałam. Najpierw robiliśmy to chyba dla zabawy, ale później przerodziło się w prawdziwą miłość, przynajmniej z mojej strony.
- Mam jeszcze jedno pytanie? Czy w momencie  gdy ze mną byłaś to..
- Nie. Wtedy ja i Lewy nic nie … No wiesz. Zakończyłam to jakiś czas temu. Do ciebie też coś poczułam Wojtek. Nie byłam z tobą z przymusu.
- Dzięki – wstał- Tyle chciałem wiedzieć.
- Wojtek zaczekaj- wybiegłam za nim na klatkę schodową- Wybaczysz mi to kiedyś?? Mi i Robertowi ??
- Nie wiem. – odszedł, a mi cały świat się zawalił pod nogami.

Wystarczył nam jeden moment, jedna chwila i wszystko legło w gruzach. Teraz nie mam już praktycznie nic. Nie mam Wojtka, nie mam Roberta, nie mam Anki. Pozostała mi jedynie Angela. Jest to jedna osobie z niewielu, które chcą ze mną gadać. Czuję się z tym wszystkim podle, ale nie tylko ja zawiniłam. 
______________________________________________________
No i jak ?? Majeczka znowu zaskoczyła ?? :)) Mam nadzieję, że moje niespodzianki się udały :D Wiele z was chciało widzieć Maję i Wojtka jako parę, więc proszę :)) na wasze życzenie kochane :)) Błąd Mai z poprzedniego odcinka ( wyjawienie Danielowi tajemnicy o romansie) teraz miał swoje konsekwencje :)) To jest ta bomba, o której pisałam :) Biedna Ania :/ Szkoda mi jej teraz :/ 
Wczoraj byłam na balu gimnazjalnym i muszę wam powiedzieć, że ubawiłam się jak nigdy :D Chyba odreagowywałam wyniki z egzaminów, bo nie poszło mi najlepiej. :/ Ale trzeba żyć dalej i czekać do 5 lipca na ogłoszenie przyjęcia do szkół. Tak mi zależy na takiej jednej, ale nie wiem czy mi się uda dostać, ponieważ na mat-geo w tej szkole jest 46 os chętnych na 34 w klasie :/ Załamka! Trzymajcie za mnie kciuki ! :)) 
Powiem wam jeszcze śmieszną historyjkę z dzisiejszego poranka :) Wcześniej byłam blondynką, a dziś rano moja mama mnie ufarbowała  i troszeczkę jej to nie wyszło w rezultacie Majeczka ma na włoskach plamy :P Tragedia ! :) 
A tak odnosząc się do końca roku :)) jakie macie średnie :D?? Ja sie mogę pochwalić :P Udało mi się wyciągnąć na 5.11 :D Szczęśliwa ja ! 
Dobra kochane ! To do następnego :)) Trzymajcie się i komentujcie :)) Chcę widzieć dużoooo.. komentarzy :!!! :))) Buziaczki ! :**

środa, 19 czerwca 2013

Odcinek dziesiąty :*







Zacznijmy od tego jak łatwo jest wszystko spieprzyć, a jak trudno naprawić! To co zakazane najbardziej kusi, a to co nieosiągalne, staje się najbardziej oczekiwanym.

Widzisz, miłość nie jest tym czego od siebie oczekiwaliśmy. My jesteśmy z dwóch różnych światów. Ty, wielki piłkarz, gwiazda Borussii Dortmund i Reprezentacji Polski. Ja zwykła, niczym nie wyróżniająca się dziewczyna. Nie pasujemy do siebie. Oboje to wiemy,  a jednak coś nas do siebie ciągnie. Ja już wiem co? Bo mój drogi.. Owoc zakazany najbardziej kusi! Pomyśl o tym jak poczuje się twoja narzeczona, rodzina .. Gdy dowiedzą się, że ich kochany Robercik bzyknął na boku jakąś laskę o imieniu Maja. Pomyśl o tym co zrobią z ciebie pismaki. Pomyśl zanim zrobisz! Bo łatwo jest kogoś stracić, ale trudno odzyskać!

~~II~~

Myślisz, że nie wiem jak ranię bliskie mi osoby!? Staram się z tym skończyć, ale za każdym razem jak cię widzę, nie mogę się opanować! Twój dotyk, ciepło twoich rąk i warg mnie obezwładnia. Staję się wtedy nic nie wartym zwierzęciem wyruszającym na polowanie. Taka już jest natura mężczyzny. Stworzono nas po to by walczyć! By zawalczyć o swoje! Jesteśmy myśliwymi! Co mnie obchodzi zdanie innych kiedy mi  z tobą tak dobrze. Leżysz teraz obok mnie. Ja dotykam twoich długich do pasa ciemnych włosów i marzę o kolejnym razie spędzonym właśnie z tobą! Patrzę jak śpisz. Odliczam twoje miarowe oddechy i czekam aż otworzysz swe oczy bym mógł ujrzeć ich piękno.

~~II~~

- Witaj skarbie- przeciągnęłam się. Po przebudzeniu Lewy przywitał mnie ciepłym i delikatnym pocałunkiem. Uśmiechnęłam się do niego i rozmyślałam
- Cieszę się, że twoi rodzice już wyjechali. Przynajmniej nie musimy się tułać po hotelach. Muszę przyznać myszko,  że masz całkiem wygodne łóżko.- Nie wiem kiedy on to zrobił ale w sekundę znalazłam się pod nim- Masz ochotę na powtórkę z rozrywki? – całował moją szyję.
- O nie, nie, nie.. Nie tak szybko miśku. Muszę iść się umyć, a później poszukać jakiejś pracy. Nie mogę całymi dniami siedzieć bezczynnie w domu- zepchnęłam go z siebie i stawiałam już nogi na podłodze
- Nigdzie stąd nie pójdziesz! – złapał mnie za biodra i przyciągnął do siebie.
- Aaaaa…..!!! – krzyczałam- Wariacie puść mnie i nie gryź mi ręki- zaczęłam się głośno śmiać
-Ja nie gryzę, ja przygryzam, a to jest znacząca różnica. – spojrzałam na niego błagalnie-Nie puszczę cie!
- Tak chcesz się bawić?- przygryzłam wargę i tym razem to ja byłam nad nim
- To mi się podoba!

Gdy zaczęłam całować jego pięknie wyrzeźbioną klatkę piersiową zadzwonił mu telefon. Spojrzał na wyświetlacz i momentalnie zmienił wyraz twarzy. Podniosłam  się z niego i poszłam do łazienki. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Słyszałam kawałki rozmowy Lewandowskiego. Strasznie mnie to irytowało! Do białej gorączki doprowadzało mnie jego zachowanie! Nie mogę kazać mu wybierać, ale to wszystko jest takie trudne. W sumie… MAJA MASZ CO CHCIAŁAŚ!

- Maju otwórz…- zawinęłam się w ręcznik i otworzyłam drzwi od łazienki- Muszę już iść. Wojtek zorientowała się, że nie ma mnie w hotelu, bo właśnie przed nim stoi. Powiedziałem mu, że jestem na zakupach.
- Spoko. Przyjdę do ciebie wieczorem ok.?
- ok.- pocałował mnie w policzek i wyszedł.

Chwila, moment! Czyli nie dzwoniła Anka!? Dzwonił Wojtek!? Agrrrr…. Zaszlachtać się można przez te wszystkie tajemnice.

~~II~~

Usłyszałam dobrze mi znany dźwięk dzwonka. Poderwałam się z kanapy, na której właśnie leżałam i poszłam zobaczyć kto zapragnął mnie odwiedzić. W drzwiach pojawiły się dobrze mi znane dwie osoby. Były to moje koleżanki z gimnazjum.
- Ania!? Sylwia!? Co wy tu robicie!?- krzyczałam i zawiesiłam im się na szyi
- Postanowiłyśmy odwiedzić stolicę, a przy okazji ciebie i Angelę.- objaśniła Ania’
- No Angela aktualnie przebywa po za granicami naszego kraju, ale trafiłyście na mnie- rozłożyłam ręce i zaprosiłam je do środka. – rozgośćcie się, a ja zrobię nam coś pysznego.

Dziewczyny weszły do salonu, a ja w tym czasie pomaszerowałam do kuchni przygotować im mały poczęstunek.
Po upływie kilku godzin i długiego plotkowania postanowiłam zacząć się szykować na spotkanie z Lewandowskim. Powiedziałam o tym dziewczynom i zaczęłam się ubierać. Ponieważ było zimno, założyłam na siebie jeansy, i bluzkę z długim rękawem.
Starał się iść jak najszybciej umiałam. Do hotelu Hayatt, w którym obecnie przebywają piłkarze Reprezentacji Polski miałam jakieś 20 minut. Usiadłam na ławce i oczekiwałam pojawienia się napastnika BvB.
- Spóźniłem się? Długo czekasz?- podszedł i pocałował mnie w policzek
- Przed chwilą przyszłam. Dobra Robert, krótka piłka. Z nami koniec!- nie ma co. Zaskoczyłam   chłopaka. Stał i wpatrywał się we mnie. Nic nie mówił.- Nie patrz tak na mnie. Ja mam tego dość!
- Ale czego!?- podniósł głos i złapał mnie za nadgarstek
- Ała! Puść mnie, to boli!- uwolnił mi rękę- Nie będę twoją zabawką! Było miło, ale się skończyło.
- O czym ty mówisz? Jeszcze dzisiaj było nam tak dobrze.
- Może i było Robert, ale ja nie zamierzam świecić oczami przed twoją przyszłą żoną i udawać, że nic między nami nie ma. Każde nasze spotkanie zaczyna i kończy się w łóżku. Ja nie jestem dziwką! Nie traktuj mnie tak!
- Maja!- krzyczał za mną, ale ja nie miałam ochoty na dalszą rozmowę z nim. Co mu miałam mówić!? Robercie kocham cię?

~~II~~

Weszła do baru. Usiadła na wysokim krześle i zamówiła szkocką. Dosiadł się do  niej Daniel. Tak. Ten Daniel, który spotkał ja na ulicy. Ten, z którym umówiła się na kawę i wreszcie ten, którego całkowicie olała w swoim miejscu pracy.
- Mogę?- spytał niepewny reakcji dziewczyny
- Jasne! – odpowiedziała

Nie wiedział co ma mówić. Gdy chciał zacząć kolejną nudną rozmowę typu: ,, Co u ciebie słychać”, ,, Jak się czujesz” itp. Ona przerwała mu i zaczęła się żalić.
- Moje życie nie ma sensu. Przyjechałam do Warszawy w pogoni za marzeniami. Teraz wszystko się spieprzyło. Rozumiesz? Sprawa się rypła.- mówiła przez łzy- Po moich wspaniałych wakacjach wszystko obróciło się o 180 stopni. Miałam romans z Lewandowskim , który dzisiaj zakończyłam. Nigdy nie przypuszczałam , że tak mi się życie ułoży.

Gdy była już kompletnie pijana, a jej towarzysz oszołomiony zabrała swoje rzeczy i chciała wyjść o własnych siłach z klubu. Niestety we wszystkich czynnościach musiał jej pomóc Liberacki. Zaprowadził ją do  mieszkania, w którym spotkał dwie młode dziewczyny.
- Kim jesteście?- zapytał zdezorientowany
- A kim ty jesteś?- odpowiedziały pytaniem na pytanie
- Jestem Daniel, kumpel Majki.
- Jestem Sylwia, a to jest Ania. No to my się nią zajmiemy.- Zabrały Maję od Daniela i położyły ją spać. Przez cały czas w jej kieszeni dzwonił jej telefon.  Wścibska Ania wyjęła go i zerknęła na wyświetla, na którym widniało imię Lewandowskiego. Malicka miała również 20 nieodczytanych wiadomości i 30 nieodebranych połączeń.   Nieświadoma niczego zapadła w głęboki sen.  Nie zdawała sobie sprawy z tego o czym wygadała się Danielowi.

~~II~~

Od samego rana jestem na treningu. Najpierw biegi, później ćwiczenia rozluźniające, a na sam koniec stałe fragmenty gry. Boisko jest jedynym miejscem, w którym potrafię myśleć tylko i wyłącznie o piłce. Gdy gram nic innego się dla mnie nie liczy. Usiadłem na chwilę na murawie i rozmyślałem o jutrzejszym meczu. Wyjeżdżamy do Kiszyniowa na mecz z Mołdawią. Musimy wygrać to spotkanie. Jeżeli nie uda nam się tego osiągnąć, to możemy się pożegnać z marzeniami o Brazylii. Poszedłem do szatni. Umyłem się, przebrałem i skierowałem się w kierunku hotelu. Już dawno go minąłem. Moje nogi same zaniosły mnie pod drzwi mieszkania Mai Malickiej.
- Czego tu szukasz?- W progu stanęła wysoka brunetka z maseczką na twarzy. Nie powiem, troszeczkę mnie to rozbawiło i parsknąłem śmiechem.- I z czego rżysz? – pokiwała głową- Robert. Ja nie mam czasu. Nie dość, że jestem skacowana, to jeszcze od samego rana koleżanki zrobiły mi pobudkę.
- Masz gości?- i po co pytałem. Przecież dopiero to powiedziała
- Tak. Aktualnie są w sklepie…
- Więc mogę wejść?- przerwałem jej
- A po co? Wydaje mi się, że wszystko sobie wyjaśniliśmy.
- Ty wyjaśniłaś, a mi nie dałaś dojść do głosu. Wpuścisz mnie? Proszę? Chyba jeszcze coś dla ciebie znaczę?- zrobiłem minę kota ze Shreka i zostałem wpuszczony do salonu. Usiadłem sobie na bardzo dobrze znanej mi kanapie, a w nagrodę dostałem szklankę wody
- No to słucham.- Maja zajęła miejsce obok mnie i skrzyżowała ręce na piersi
- Nie rozstawajmy się tak. Maju, skoro nie możemy być razem to chociaż zostańmy przyjaciółmi. Nie chcę żebyś przeze mnie cierpiała, dlatego odpuszczę co nieco, ale proszę…. Zostańmy przyjaciółmi.
- Przyjaciółmi???- prychnęła- Ty chyba sobie żartujesz? Wierzysz w przyjaźń damsko męską?? Bo ja nie!
- A ty i Wojtek? Przecież jesteście przyjaciółmi.
- Nie wiesz wielu rzeczy Lewy. To dość skomplikowane. Boję się, że tego nie ogarniesz- uśmiechnęła się. Tak bardzo brakowało mi tego uśmiechu. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że się nie umiem się określić. Kocham Ankę, ale zacząłem sobie ją idealizować. Chciałbym żeby miała niektóre cechy Majki. Tak się nie da, wiem…
- Aaa…. Dobra, Nie będę wnikał. Wiem, że podobasz się Wojtusiowi. Mówił mi, że a ma zamiar zaprosić cię na imprezkę playboya.
- Mnie!? Chyba ci się coś przesłyszało.
- Mówię poważnie. Gadał też coś o moim ślubie. Chciałby iść z tobą. Ale nic mu nie mów, o tym że się wygadałem, ok.?
- Spoko.

Wszystko zaczęło powracać. Było tak jak na naszym spotkaniu na koncercie Sokoła. Maja się wyluzowała i znów była taka sama jak wcześniej. Tego mi było trzeba. Przytuliła się do mnie i położyła głowę na moim torsie. Pocałowałem ją delikatnie w czoło, a wtedy do mieszkania weszły jej koleżanki zastając nas w dość dziwnej sytuacji. Już nie będę wspominał o  moim pierwszym spotkaniu z jej rodzicami. To był jakiś koszmar. Co oni sobie wtedy o nas pomyśleli??. Co pomyśleli o mnie!?
- A co tu się dzieje!? Czy to jest… To jest…- Mniejsza z nich nie mogła wypowiedzieć słowa
- Tak to jest Robert Lewandowski – Maja wyręczyła ją i przedstawiła nas sobie
- Cześć!- uśmiechnąłem się w ich kierunku-No dobra. To ja się już będę zbierał. – wstałem z miejsca- Pamiętaj, że Wojtek dzisiaj będzie do ciebie dzwonił
- Dzisiaj?- spytała zaskoczona
- No dzisiaj, dzisiaj. Po jutrze mam finały coca-cola cup w Krakowie, a dwa dni później jest impreza.
- O kurde! To szybko.
- No tak wyszło. Trzymaj się skarbie- pocałowałem ją w policzek- Cześć dziewczyny!- krzyknąłem
- Część!!

~~II~~

Dzisiaj jest wielki dzień. Idę z Wojtkiem na imprezkę playboya i nie mam pojęcia co na siebie włożę. Od rana już buszuję po sklepach i jak na razie nie znalazłam w nich nic co mogłoby mnie w jakimś stopniu zadowolić.
- Majka, zobacz tę.- Sylwia wskazała palcem na długą beżową kieckę
- Nie ma mowy! Będę w niej wyglądała jak stare próchno- odpowiedziałam
- A ta??
- Nieeeee….

Łaziłyśmy jeszcze dobre 2 godziny, aż tu nagle moim oczom ukazała się przepiękna morelowa sukienka, bez ramiączek. Wprost niedopisania. Po kupieniu jej i pasujących do tego butów zadzwoniłam do Wojtka, że została mi jeszcze tylko fryzura do opanowania.

Po wyjściu od fryzjera i całkowitemu odszykowaniu się mogłam śmiało stwierdzić, że nie przyniosę Szczęsnemu wstydu. Siedziałyśmy w salonie i czekałyśmy na przybycie mojego partnera. Ten wszedł bez pukania do mieszkania i zaniemówił.
- I jak??- okręciłam się – Jest dobrze?
- Jest …. YYyyyyy.. Fantastycznie!- krzyknął- Wyglądasz cudownie. Jestem przekonany, że powalisz wszystkich na kolana, a gazety będą o tobie pisały jeszcze miesiąc po imprezie.
- No dobra. Dziewczyny wszystko jest w domu…
- Tak, tak, wiemy. Idźcie już. My sobie same świetnie damy radę.
- Ok.- złapałam się Wojtka i szliśmy w kierunku drzwi
- To co!? IMPREZKA! – krzyknęła Ania do Sylwii
- SŁYSZAŁAM!- odpowiedziałam głośno i zamknęłam za sobą drzwi

Zeszliśmy na dół do auta Szczęsnego, które było zaparkowane pod samym moim blokiem. Zasiadłam w nim wygodnie i włączyłam moje ulubione radio, czyli RMF MAXX. Kochałam tę 
stację, za wszystko. Szanowny pan bramkarz usadził swój ,piękny’ tyłeczek za kierownicą i ruszyliśmy z piskiem opon na podpój dzisiejszej imprezki.
Przed jednym z bardzo modnych warszawskich lokali czekali już na nas państwo Lewandowscy. Wojtek  wysiadł i podał mi rękę. Fotoreporterzy przez cały czas robili nam zdjęcia. Nie mogliśmy się od nich odgonić. Było to dość krępujące. Ja nie jestem przyzwyczajona do tego typu sytuacji. Wręcz przeciwnie, wkurza mnie to. Stanęliśmy w jednym miejscu. Zapozowaliśmy im kilka razy i zniknęliśmy w tłumie, odnajdując w nim później Roberta i Ankę.
- Wyglądasz cudownie. – Ania  zaczęła mnie komplementować
- Dziękuję- uśmiechnęłam się- Ty również

Odeszłam na chwileczkę od nich i poszłam po coś do picia. Zamówiłam sobie drinka i poczułam czyjąś dłoń na moim ramieniu. Spojrzałam się do tyłu i ujrzałam Szczęsnego.
- Dlaczego ty mi to robisz? – spytał
- Ale co??
- Dlaczego tak na mnie działasz? Wiesz jak niesamowicie mnie pociągasz? Zdajesz sobie sprawę z tego co ze mną robisz? Przez ciebie o mały włos nie dostałem erekcji na oczach wszystkich zebranych. – mówił z uśmiechem na twarzy
- No to chyba powinieneś zacząć panować nad tym co masz w spodenkach, bo w przeciwnym wypadku testosteron ci je rozsadzi.- położyłam mu rękę na kroczu, ale nie miałam pojęcia, że przyniesie to z sobą takie skutki. Stało się to o czym przed chwilą gadaliśmy
- O kurwa!- Wojtek spojrzał się na swoje spodnie- I co teraz?
- Idź za mną. Doprowadzę cię do toalety. Jak będzie taka potrzeba to przytul się do mnie.- 
 Podrapałam się delikatnie po głowie, by nie zniszczyć fryzury i złapałam Wojtka za rękę ciągnąc go w kierunku toalety. Stanęłam przed nią i czekałam, aż podniecony bramkarz wyjdzie i podziękuje mi za wszystko
- Ufff…- odetchnął z ulgą
- Już ok.? – spytałam z troską w głosie. Szczerze mówiąc średnio mnie to interesowało. Przed tą toaletą miałam niezły ubaw. Ale były był jaja jakby paparazzie go złapali. Hahah… Ale jestem złośliwa
- Tak. Wszystko jest na swoim miejscu.  Nie rób tego więcej!- Wyszczerzył się do mnie i poszliśmy do reszty naszego towarzystwa.
___________________________________________________________________________
Nudy, nudy i jeszcze raz nudy... :( Przepraszam was bardzo za ten rozdział, ale powstał podczas mojego chwilowego zaćmienia umysłu. Mam nadzieję, że da się go czytać i jest znośny :)) Obiecuję poprawę, ponieważ w 11 odcinku są dwie niespodzianki :) Z jednej niektórzy się ucieszą, a z drugiej może nie koniecznie :D Złośliwa Maja przyszykowała dla was petardę :)) 

Pod zeszłym odcinkiem napisałam życzenia dla Roberta odnośnie ślubu. To nas cwaniak wykiwał! Drogi Lewusku, życzenia przenoszę na tą sobotę :P

Dodaję rozdział wyjątkowo wcześnie, ponieważ jestem chora :( Nie poszłam dzisiaj do szkoły i ominęła mnie próba poloneza, na koniec roku. Muszę być zdrowa na piąteczek, bo szykuje mi się bal gimnazjalny :)) 

A tak już przy okazji:
Wiedziałyście, że Wojtek jest palaczem ?? Nie spodziewałabym się tego po nim.. Tym bardziej, że jest sportowcem :)






Kochane moje :* Po lewej stronie na moim blogu, nad informacjami ,O mnie', pojawiła się zakładeczka ,Kontakt ze mną'. Jeżeli macie jakieś pretensje, zażalenia to zapraszam do napisania mi wiadomości :))
Jak się postaracie i pod spodem znajdzie się 20 komentarzy kolejny rozdział dodam w sobotę :*
Buziaczki i do następnego :** <3