środa, 5 czerwca 2013

Odcinek siódmy :*




I need your love…    I need your time
When everything's wrong…     You make it right
I feel so high …   I come alive
I need to be free with you tonight
I need your love


  Nastał kolejny piękny dzień, w słoneczny Giżycku. Otworzyłem zaspane oczy i przekręciłem się na drugi bok. Obok mnie smacznie spała  moja ukochana. Odgarnąłem jej kosmyk włosów z policzka i delikatnie, nie wybudzając jej ze snu pocałowałem ją w czoło.
 
  Po wykonaniu wszystkich porannych czynności założyłem na siebie zestaw treningowy i postanowiłem pobiegać. Bezszelestnie wymknąłem się z pokoju i biegałem dookoła przepięknego jeziora Gopło. Zmęczony usiadłem na ławeczce i przez cały czas wpatrywałem się w wodę i  latające nad nią mewy. Nagle poczułem czyjeś dłonie na moich ramionach.
- Dzień gaśnie w szarej mgle..- odwróciłem się i zobaczyłem uśmiechniętą i śpiewającą mi do ucha Maję- Dzień dobry- powiedziała i zajęła  miejsce obok mnie
- Dobry, a co ty tu robisz o tej porze?- spytałem. Nie powiem. Bardzo mnie zaskoczyła jej obecność. Była godzina 5.30. Wszyscy normalni ludzie  jeszcze spali..
- Podejrzewam, że to samo co ty- zachichotała- Przyszedłeś biegać, prawda ?? – spytała
- Tak. Nie miałem pojęcia, że ty..
- Że ja też dbam o kondycje i dobre samopoczucie z rana??- przerwała mi- Wielu rzeczy o mnie nie wiesz Lewandowski. Proponuje ci wspólne biegi i masę  informacji o Malickiej. Ale….
- Jest jakieś , ALE’ ?- spoglądałem na nią z zaciekawieniem
- Liczę na rekompensatę.
- Spoko. Da się zrobić- przybiła mi piątkę i wystartowała jako pierwsza.

  Była całkiem niezła. Nie miała najgorszej kondycji, ale przy mnie się chowała. Wyprzedziłem ja i biegłem swoim tempem, którego ona nie mogła złapać. Postanowiłem zmniejszyć obroty i poczekać nieco na strasznie zdyszaną koleżankę, która biegła z językiem na wierzchu.
- OMG! Chłopie! Zwariowałeś!? Narzuciłeś tempo jak na jakimś maratonie!- krzyczała. A to było dziwne. Pomimo tego, że ledwo zipała znalazła siłę wytknięcie mi błędu
- Nie przesadzaj. Nie było tak źle.- zaśmiałem się, przez co dostałem od niej z pięści w ramię
- Yhmm..- wymruczała- Może dla ciebie.- powiedziała oschle
- Miałaś mi zdradzać swoje życiowe tajemnice.- wskazałem jej ławkę obok. Usiedliśmy sobie i zaczęliśmy, poważniej niż zawsze rozmawiać.
- … no to o mnie chyba tyle.- powiedziała ostatnie słowa swojej bardzo długiej wypowiedzi. 

  Stwierdzam iż Maja jest straszną gadułą. Miała bardzo ciekawe dzieciństwo. Przez cały czas razem ze swoją przyjaciółką… Jest naprawdę miłą i sympatyczną dziewczyną. Cieszę się, że ją poznałem. – No Robert. Teraz ty! – szturchnęła mnie
- A co ja mam ci o sobie powiedzieć?- spytałem- Jestem zwykłym chłopakiem z małej wsi o nazwie Leszno. W wieku 17 lat zmarł mi tata. Wtedy wiedziałem, że to ja muszę przejąć jego obowiązki i zostać głową rodziny. Chciałem wspomóc mamę finansowo, pokazać jej, że jestem odpowiedzialny. Jak miałem 16 lat, to można powiedzieć, że mieszkałem już sam. Zostałem zawodowym piłkarzem, który kocha to co robi. Dzięki mojemu zamiłowaniu do sportu poznałem Anię. Jestem szczęśliwy i tyle.. – popatrzyłem w jej oczy, które mówił ,, Jej Robert! Ty to masz życie”.
- Wiesz..- zaczęła niepewnie- Mówi się, że jak ludzie mają kasę, piękny dom, samochód i  rodzinę to pomimo wszystko coś jest nie tak jak powinno być..
- Chcesz mi powiedzieć, że cię okłamuję i próbuję zataić prawdę??- uniosłem brwi ku górze.
- Nie. Nie zrozum mnie źle. Chodzi mi o to, że ty odniosłeś sukces, ale straciłeś przed tym bliską ci osobę. Nie myślisz czasem o tacie. Jeżeli nie chcesz rozmawiać na ten temat to..
- Nie. Jest ok. Możemy porozmawiać- przerwałem jej- W sumie nie miałem jeszcze okazji żalić się komuś.
- A Ania??
- Ania ma swoje życie. Nawet nie wiesz jak nam jest razem ciężko. Ja jestem w Dortmundzie, a ona ma studia w Warszawie. Spotykamy się sporadycznie tym bardziej, że poza studiami trzymają ją zawody. Wkurza mnie to, że nie mam jej przy mnie kiedy potrzebuję obecności bliskiej osoby, ale z drugiej strony ją rozumiem. Jesteśmy parą sportowców. Nikt nie mówił, że będzie łatwo.
- No nie. – wydukała
- A tak właściwie, dlaczego ty nie masz chłopaka. Jesteś taką fajną dziewczyną. Miłą, inteligentną, piękną, sympatyczną, koleżeńską… Wymieniać dalej- patrzyłem jak z każdym słowem jej policzki oblewają się rumieńcem
- Widzisz jak mnie zawstydziłeś..
- I do tego skromna. IDEAŁ! – krzyknąłem, a przechodnie spojrzeli się na mnie jak na idiotę
- Hahha.. Żart ci się wyostrzył! Chodź- podniosła się z ławki- Idziemy. Po drodze pogadamy. – pociągnęła mnie za rękę i prowadziła w stronę naszego hotelu, który znajdował się po drugiej stronie miasta

~~II~~

Szliśmy i gadaliśmy. Lewy opowiedział mi wszystkie wspólne chwile spędzone z tatą. Bardzo go kochał i był do niego przywiązany. Teraz każdą bramkę dedykuje właśnie zmarłemu ojcu. Miły gest. Nawet bardzo miły. Dla rozluźnienia atmosfery zaczęłam robić to co kocham ŚPIEWAĆ! Nie mogłam się powstrzymać. Była wspaniała pogoda. Świeże powietrze docierało do moich nozdrzy. Czułam się wyjątkowo, wspaniale… Zaczęłam skakać na środku ulicy. Miałam na sobie krótkie spodenki i biały t-shitr. Rozpuściłam włosy wyrzucając za siebie gumkę, która przytrzymywała mojego wysokiego kucyka. Wskoczyłam na murek i śpiewałam piosenkę Calvina Harrisa - I Need Your Love.  Nie mam pojęcia dlaczego akurat tą. Sama mi się nawinęła na język. Lewy tylko co trochę spoglądał na mnie i śmiał się pod nosem.  Noga lekko mi się zachwiała. Najwyraźniej źle ja postawiłam. Można powiedzieć, że sama się sfaulowałam. Zaczęłam upadać. Miałam szczęście, bo obok kroczył pilnujący mnie Robert. Upadłam prosto na niego. Przewróciliśmy się. Leżałam na nim. Nasze twarze dzieliły tylko centymetry. Patrzyłam w jego niebieskie oczęta i odnalazłam w nich spokój, opanowanie i bezpieczeństwo. Chciałabym mieć takiego faceta.
- Przepraszam cie. Teraz mi głupio.- zaczęłam się z niego podnosić
- Wiesz, że od kiedy cię poznałem, przez cały czas mnie przepraszasz ?? Majuś! Nic się nie stało! Daj spokój. Ja jestem jakiś nietykalny czy co!? – Lewy wstał i otrzepał spodnie
- sory- zaśmialiśmy się
- Jest OK. I tak było za każdym razem. Byłbym idiotą gdybym nie wybaczył takiej dziewczynie. – obleciał mnie wzrokiem
- Panie Robercie Lewandowski? Co ma pan na myśli?- przymrużyłam oczy

 Śmialiśmy się przez całą drogę do hotelu. Ja opowiadałam mu o moich przygodach, a on o swoim życiu. Nigdy bym nie przypuszczała, że życie piłkarza polega na ciągłych wyrzeczeniach. Ja bym tak nie mogła. Tym bardziej, że Anka zaczęła studiować dietetykę. Biedny chłopak. Jak on sobie teraz da radę. Weszliśmy do hotelu. Już od progu przywitała nas karateczka. Miała nietęgą miną. Spojrzała na nasze roześmiane twarze i momentalnie zrobiła się cała czerwona.
- Co się stało kochanie?- Robert opanował się na chwilę i pocałował ja w policzek
- Co się stało!? Ty się mnie pytasz co się stało!? Znikasz z samego rana, ja nie wiem gdzie jesteś..
- Skarbie nie panikuj. Nie było mnie tylko 2 godziny- przerwał jej
- 2 godziny!? Ty chyba na zegarku się nie znasz!- krzyczała wymachując przy tym rękoma- Nie było cie 4 godziny!!
- Spotkałem się z Mają i nam jakoś zeszło. Nie złość się skarbie. Złość piękności szkodzi. – pogłaskał ja po ramieniu

Ominęłam wściekła Annę i poszłam od razu do siebie. Wojtek tak śmiesznie spał, że nie 
mogłam przejść obok niego obojętnie. Najpierw zrobiłam mu zdjęcie, a później zaczęłam smerać  go po stopie.
- Łęłełęłeęle- zaczął coś mruczeć i zabierać stopę. Wtedy wskoczyłam na niego i krzyknęłam
- WOJTEK!! LEWANDOWSKI STRZELIŁ 5 GOLA REALOWI !!!
- CO!?- podniósł się i stanął na równe nogi- Ty mała, podła…- Chciał mnie złapać, ale zdążyłam zamknąć się w łazience.

Po porannej toalecie, założyłam na siebie spodenki i białą zwiewną bluzkę. Zeszłam z oszołomionym Wojtkiem na śniadanie.
- A gdzie są..- wskazywał palcem na miejsca naprzeciwko
- Kryzys skarbie, kryzys.
- To co? Dzisiaj idziemy sami na plażę?? Mam mega pomysł, ale ci go teraz nie zdradzę.- był bardzo tajemniczy. Pomimo wszystko zgodziłam się mu towarzyszyć. Nie miałam ochoty siedzieć w pokoju, kiedy za oknem jest tak piękna pogoda. Po zjedzonym posiłku, ubrałam się u turkusowy kostium i czekałam na szykującego się już Wojtka.
- No idziesz wreszcie, czy będę musiała czekać na ciebie całe wieki??- spytałam zirytowana
- No już, już. Wzięłaś może krem??
- A co? Nie chcesz spalić swojego ,boskiego’ ciałka ?? – poruszyłam zabawnie brwiami, na co Szczęsny zaczął się szczerzyć

Wyszliśmy z hotelu nie pytając się Ani i Roberta o chęć towarzyszenia nam. Miałam zamiar się 
poopalać, ale Wojtek w porę przypomniał mi o swoim porannym pomyśle. Złapał mnie za rękę i zaciągnął do wypożyczalni skuterów wodnych.
- Zwariowałeś!? Ja na tym?- wskazałam palcem
- Ja już z Lewym jeździłem, ale ciebie w akcji nie widziałem. Masz okazję się zrehabilitować za kłamstwo o orientacji.- puścił mi oczko
- Nadal w to brniesz? Mówiłam prawdę! – oburzyłam się
- Odpuszczę ci to jak wsiądziesz na skuter.
- Spoko.- podaliśmy sobie ręce i założyliśmy na siebie kapoki. Miałam stracha. Jeszcze nigdy na czymś takim  nie jeździłam. Wiedziałam, że Wojtuś będzie w pobliżu, ale to nie dawało mi pełni szczęścia i bezpieczeństwa. Zanim usiadłam na tej piekielnej maszynie, ścisnęłam mocno rękę Wojtka i wyszeptałam mu do ucha ,, Żegnaj”.

~~II~~

Zabawa była fantastyczna. Wszyscy ludzie patrzyli się na nas jak na dwóch rozpieszczonych bachorów. Nie byłabym sobą gdybym nie zaliczyła gleby. Jedna była poważniejsza, bo wymagała interwencji bramkarza. Na szczęście  nic mi się nie stało i mogłam kontynuować moje wygłupy. Na sam koniec dostrzegłam nad brzegiem Lewego i Anię. Chyba się pogodzili. Wyglądali na zadowolonych. Śmiali się z nas i rozmawiali ze sobą.
Gdy oddałam kapok i podziękowałam Wojtkowi za wspaniałą zabawę, poszłam porozmawiać z Anią. Ta wyciągnęła mnie na pysznego drinka z palemką. Zanim go skosztowałyśmy musiałyśmy uwiecznić  ten moment zdjęciem. Chwilę pogadałyśmy I dołączyłyśmy do chłopaków. 

~~II~~


Wieczór nadchodził wielkimi krokami.  Ubrani i gotowi już Ania, Robert i Wojtek zasiedli w holu czekając na przyjście Mai. Co trochę zerkali na zegarek, a Malickiej nadal nie było. Zmęczona nudą Ania zaczęła namawiać przyjaciół na wyjście. Po wielu namowach, panowie ulegli jej. Gdy byli już w drodze Lewy zaczął się macać po kieszeniach.
- O w mordę. Zapomniałem portfela.
- No to się wracaj. Kto nie ma w głowie ten ma w nogach, skarbie. – powiedział Ania
- Przy okazji zajrzyj do Majki- dorzucił Wojtek gdy Robert zmierzł w kierunku hotelu

~~II~~

Jak na złość! Musiałem się wracać. Szczerze mówiąc nie miałem ochoty na balety tego wieczoru, ale Ania się uparła. Musiałem jej odpuścić. Wojtek też lubi sobie zabalować od czasu do czasu. Nurtowało nas tylko pytanie co z Mają???  Wchodząc do pokoju od razu odnalazłem wzrokiem mój czarny, skórzany portfel. Zabrałem go z szafki i wsadziłem do tylnej kieszeni spodni. Po drodze zapukałem jeszcze do pokoju obok.
- Proszę.- usłyszałem dobrze znany mi kobiecy głosy i złapałem za klamkę . W środku, na łóżku siedziała wysoka brunetka, z podkulonymi nogami. Płakała. Czarne łzy spływały po jej delikatnych policzkach.
- Co się stało?? Dlaczego płaczesz?- Podszedłem do niej, okrywając jej plecy kocem.
- Moja babcia jest w szpitalu i mój tata zaczął się na mnie wydzierać, że przestałam się interesować rodzina. Wyczytał w jakiej gazecie, że jestem z tobą i resztą na wakacjach. Powiedział, że zajmuję się tylko sztucznym robieniem kariery , a wszystkich dookoła mam w głębokim poważaniu.- Zaczęła ocierać łzy- Czy ja naprawdę jestem takim złym człowiekiem?
- Nie. Przecież dobrze o tym wiesz- przekręciłem ją w moją stronę. Spojrzałem jej głęboko w oczy. W oczy, które były tak piękne. – Jesteś wspaniałą dziewczyną. Nie przejmuj się. Twój tata nie wie ile potrafisz zdziałać i jaka jesteś silna. – przytuliłem ją mocno i poczułem jak moje ramie zaczyna robić się coraz bardziej mokre.- Poczekaj sekundę. Zadzwonię do Ani i Wojtka. Powiem im, że zostaję z tobą.
- Nie Robert. Idź i baw się dobrze. Nie będę psuła ci humoru.
- Maja! Daj spokój. Morzyłem o tym żeby się od nich wyrwać. Nie miałem ochoty na żadne wyjścia. Jesteś moim najlepszym pretekstem. – wyjąłem telefon i zadzwoniłem. Anka była na mnie zła, ale przejdzie jej. Jest z Wojtkiem. Z pewnością będą się dobrze bawili. Odłożyłem telefon na bok i usiadłem przy Malickiej.
- Dzięki, że jesteś.- wydukała i wtuliła się we mnie
- Nie masz za co dziękować. Jestem bo chcę być.- podniosła głowę i spojrzała na mnie. Nie wytrzymałem. Objąłem jej twarz dłońmi i złożyłem delikatny pocałunek na jej wilgotnych ustach. Nie opierała się. To pociągnęło mnie dalej. Nasze pocałunki stawały się coraz bardziej namiętne i zachłanne. Pragnąłem jej. W tamtym momencie nie myślałem o niczym. Liczyła się tylko ona. Przeniosłem swoje pocałunki na jej szyje. Odchylała lekko głowę pozwalając mi zabrnąć jeszcze dalej. Wstałem z łóżka przyciągając ją do siebie. Oplotła wokół mnie nogi. Przybiłem ją do ściany całując jej dekolt. Czułem jej dłonie pod moją koszulką. Szybko się jej pozbyła i zaczęła gładzić mój nagi tors opuszkami palców. Teraz to ja zabrałem się za jej ubrania. Miała na sobie sukienkę. Moje palce dotarły do suwaka i po chwili została w samej bieliźnie. Wyglądała nieziemsko. Na chwile zawiesiłem dalsze poczynania i wpatrywałem się w nią. Miałem pewne obawy. Zachowuję się jak nieodpowiedzialny gówniarz. Myślę teraz tylko i wyłącznie o sobie. Wydaje mi się, że ją wykorzystuję do własnych celów. Ona nie wie przecież co robi, Jest w szoku. Najgorsze jest to, że ona stoi przede mną i wpatruje się we mnie, tymi swoimi piwnymi oczkami. Znowu zacząłem ją całować. Chciałem odgonić od siebie myśli. Odjąłem ją w pasie i położyłem na łóżku. W momencie, gdy zatapiałem się w niej zaciskała pięści, a później drapała moje plecy. To było takie podniecające. Po skończonej chwili uniesień, opadłem z sił. Ległem obok niej na łóżku. Jeszcze przez chwilę głaskałem ją po ramieniu, a gdy się uśpiła pocałowałem ją delikatnie w policzek i wstałem posprzątać cały bałagan.
Zebrałem ubrania i poszedłem do łazienki. Przemyłem twarz zimną wodą i spojrzałem na siebie w lustrze.
- Lewandowski! Skurwysynu! Coś ty najlepszego narobił ! – powiedziałem sam do siebie.
Założyłem spodnie, koszulkę, buty i stanąłem nad śpiącą Mają. Tak słodko spała, niestety musiałem ją obudzić. Była 21.00. Czułem, że w hotelu zaraz zjawi się Ania z Wojtkiem. Nie myliłem się. Zdążyłem tylko przebudzić Malicką. Podałem jej ciuszki i wypchnąłem do łazienki. 
Wyszła z niej jak nowo narodzona. Usiadła obok i wtuliła się we mnie.
- Robert! Co my zrobiliśmy..??- Wyszeptała. Ktoś złapał za klamkę. Odwróciliśmy wzrok. W drzwiach stała moja narzeczona i najlepszy przyjaciel. Przyglądali się nam z wściekłością. Odkleiliśmy się od siebie i wstaliśmy z zajmowanego wcześniej miejsca.
- Co wy tu robicie!?- spytała wściekła jak osa Ania
- Nic ciekawego- odpowiedziałem- Pocieszałem Maję, bo miała problem
- Pocieszałeś, tak??- spytała zirytowana Stachurska- Ciekawe w jaki sposób
- Anka! Daj spokój! Przecież bym cię nie zdradził. Sama dobrze o tym wiesz. Kocham ciebie i tylko ciebie! Nikt inny się dla mnie nie liczy.- powiedziałem to nie zwracając uwagi na Maję, której było niesamowicie głupio. Kolejny raz myślałem tylko o sobie.
Pobiegłem za Anią i mocno ją do siebie przytuliłem. Wiedziałem, że mi ulegnie. Mój uścisk zawsze na nią działa.
- Kocham te perfumy.- powiedziała i pocałowała mnie w usta- Wiem, że mnie kochasz. Nie powinnam być zazdrosna, a już na pewno nie o Majkę.
Nawet nie wiesz skarbie jak bardzo się mylisz. Kolejne dni to była istna porażka. Coś co się nigdy nie powinno zdarzyć krążyło wokół mnie i Mai. Towarzyszyło na w każdej minucie. Te ostatnie dwa dni, były najgorszymi w moim życiu.
_______________________________________________________________________
Witam kochane ! :) No to macie to na co tak długo czekałyście :)) Ja nie umiem opisywać tak intymnych sytuacji :D Musicie mi to wybaczyć :))  To chyba na tyle :D Nie będę się zbytnio rozpisywała :D Mam nadzieję, że rozdział się podoba :) Jeżeli pod spodem znajdzie się dużo komentarzy to pomyślę nad wcześniejszym dodaniem kolejnego odcinka ;) 
Pozdrawiam i całuję MAJA :* <3

sobota, 1 czerwca 2013

Odcinek szósty :*












,,Nothing lasts forever, so let's dance tonight
Like we'll never see the morning light
Let's live it up when the sun goes down”


   Słońce, jezioro, woda, plaża, nagie ciała, opalone dziewczyny, najlepsze I najdroższe kluby, wspaniała muzyka I zabawa do białego rana. Kolorowe drinki i zaliczane zgony. To nie trwa wiecznie, ale gdy już nadejdzie korzystamy ile możemy. Dzisiaj pierwszy raz czwórka znajomych wybrała się za plażę. Chłopaki poszli popływać na skuterach wodnych, a dziewczyny w przepięknych, kolorowych kostiumach położyły się wygonie na leżaczkach.

- Mogłabyś posmarować mi plecki.- Ania odwróciła się w stronę Mai z kremem do opalania.
- Jasne, ale liczę na rewanż- studenta posłała jej przyjacielski uśmiech. Kto by pomyślał, że Malicka kiedyś będzie się przyjaźniła ze Stachurską.. Zastanawiające..
- Hahahha.. Zobacz jaką Wojtuś zaliczył glebę- wskazała palcem na pływającego w wodzie Szczęsnego- Coś mi się wydaje, ze mu się bardzo podobasz- puściła mi oczko
- No to chyba ci się wydaje. Wojtuś żyje w swoim bajkowym świecie. Jest w nim księciem, a jego księżniczka została w Londynie.
- Nie masz racji. Podsłuchałam kawałek jego rozmowy z  Robertem. Mówił, że rozstał się z Sandrą.
- Naprawdę- niedowierzałam – Kurcze.. Szkoda. Byli taka ładną parą…. W prasie- dokończyłam
- No właśnie. W prasie! Oni się wszędzie wpieprzają! Myślisz, że nie śledzą nas teraz? Przecież wszyscy chcą wiedzieć jak spędza wakacje Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny! Mówię ci jak mnie to strasznie wkurza! Zero prywatności! Kiedy trzeba, to trzeba, ale z umiarem!- wzburzyła się przyszła pani Lewandowska
- Mam nadzieję, że o mnie nie będą pisali..
- Nadzieja matką głupich. Wpisz w googlach Wojciech Szczęsny.. Wczoraj to wyczaiłam- wyciągnęłam z torebki mój telefon i …. No właśnie.. i co?? Figuruję już na jednej plotkarskiej stronie jako nowa laska Szczęsnego. Teraz wiem o czym mówiła Ania. Ale to nie wszystko! Na tej stronie znalazłam również bardzo ciekawe informacje na temat mojej przyjaciółki…. Byłam w kompletnym szoku! Od razu napisałam do niej smsa.

,,Skarbie! Coś ty nawywijała w tym Dortmundzie! Wiesz co o tobie wypisują! „

W odpowiedzi otrzymałam bardzo długą wiadomość, na której przyjście musiałam czekać aż 20 min.

,,Już ci wszystko tłumaczę.  Nie denerwuj się. Zaczęło się od tego jak przyjechaliśmy do Dortmundu. Piłkarzem, który miał nas oprowadzać był Marco Reus. Mówię ci jaki on jest przystojny. Jako jedyna z grupy znałam perfekcyjnie niemiecki, więc nie miałam  żadnych problemów z porozumieniem się z nim. Chodziłam przez cały czas obok niego. Miał boskie perfumy, które działały na mnie niesamowicie… Uwiodłam go i w nocy zamiast spać, uprawiałam z nim dziki seks w składziku na buty. Ale Majuś spokojnie… Poznał mnie ze swoim kumplem Mario, a wiesz, że ja zawsze chciałam go poznać. Odłączyłam się od grupy i poszłam z Marco i Mario na imprezkę. Tak troszeczkę zaszalałam i rano obudziłam się obok nich w jakimś hotelu. Majka! Zaliczyłam trójkącik! Wierzysz! To było coś wspaniałego! A gazety piszą różne bzdury.. Nie wierz w to.. I nie bierz mnie za jakąś dziwkę. „

   Nie mogłam utrzymać telefonu w ręce. Nie miałam już na to wszystko siły. Ania od razu zobaczyłam, że jest ze mną coś nie tak. Zabrała mnie do publicznej toalety. Przemyłam twarz wodą i oparłam się dłońmi o umywalkę.
- Wszystko jest ok.?- zapytała z troską w głosie
- Tak. Już jest lepiej. Wracajmy, bo się jeszcze będą martwić.

  Wróciłyśmy i znów zasiadłyśmy na naszych leżakach. Tak jak przypuszczałam chłopaki 
skończyli wygłupy i zaszczycili nas swoją obecnością.
- Kochanie! – Lewy podszedł do Ani- Wiesz, że Goetze ma nową dziewczynę??- zapodał newsa swojej dziewczynie
- Majka co jest! – ominęłam ich i pobiegłam do pokoju. Ale numer!. Nie czekałam na nic. Zadzwoniłam do Angeli

- Tak?- odebrała niemalże natychmiast
- Jesteś z Mario? – oczekiwałam na odpowiedz. Byłam taka podekscytowana.
- Tak, ale Majka… Pfff… no nie chciałam żeby to tak wyszło. Zostaję w Dortmundzie do końca miesiąca. Bardzo cię przepraszam. Jak możesz to zwolnij mnie z pracy. Muszę kończyć papa.

  Rozłączyła się, a ja nawet nie miałam okazji jej pogratulować. Bardzo się z tego cieszyłam. Mojej przyjaciółce spełniły się marzenia.  Jestem z niej dumna! W sumie moje też się spełniły. Chciałam poznać Lewego? Poznałam. Na nic więcej raczej nie mogę liczyć, ale taki układ mi jak najbardziej odpowiada.

~~II~~

  Około godziny 17 cała czwórka powróciła do hotelu. Rozgościli się w swoich tymczasowych pokojach i oczekiwali na nadejście wieczoru. Mieli wtedy wyjść na miasto i poszukać jakiegoś fajnego klubu.
- Wojtuś, ja idę się myć.- oznajmiła Majka
- Raczej ci się to nie uda- odpowiedział jej Wojtek, który leżał na łóżku i oglądał ,,Rozmowy w toku”
- A dlaczego miałoby mi się to nie udać??- Maja zabrała z szafki swoje rzeczy i nie czekając na odpowiedz Szczęsnego zamknęła się w łazience.

  Odkręciła kran z ciepłą woda i usłyszała tylko śmiech dobiegający zza drzwi.
- Było mi powiedzieć, że nie ma ciepłej wody!!- krzyknęła i zaczęła się w pośpiechu ubierać.- Idę się spytać  Ani, czy u nich jest.- po raz kolejny zabrała wszystko co było jej potrzebne i udała się do pokoju obok. – Część Aniu. Mogłabym się u was umyć?- spytała nieśmiało
- Pewnie, wchodź. –dziewczyna zaprosiła ją do środka- A dlaczego u nas?
- Bo u mnie i Wojtka nie ma ciepłej wody.
-Aaaa… To z pewnością jakaś przejściowa awaria, ale nie przejmuj się. Łazienka jest tam.- wskazała ręką na kremowe drzwi- Roberta nie ma. Ja też muszę zaraz wyjść, ale to nic. Dasz sobie radę sama.
- Na pewno.

~~II~~

   Maja stała już pod prysznicem i rozkoszowała się chwilą samotności. Woda spływała po jej nagim ciele i mokrych, długich, kasztanowych włosach. Wylała na siebie kokosowy płyn do kąpieli i wcierała go w siebie. Kochała ten zapach. Uwielbiała brać długie kąpiele. Słynęła z tego, że potrafiła spędzać w łazience godziny.

   W tym samym czasie Robert zdążył już powrócić do pokoju. Usłyszał dźwięki dochodzące z  pod prysznica i postanowił zrobić swojej narzeczonej niespodziankę. Zdziwił się, że drzwi były otwarte. Wszedł po cichu do środka i zaczął się rozbierać. Gdy był już całkiem nagi otworzył delikatnie drzwiczki kabiny prysznicowej.

- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!- wydzierała się przestraszona Maja. Zaczęła zakrywać rękoma intymne części ciała
- YYYYyyyy… Bo ja…. No… Sory.- złapał się za głowę stojący przed nią nagi Lewandowski
- Mógłbyś się przestać tak na mnie gapić i opuścić to pomieszczenie?? Bardzo cię proszę. Jak wyjdę to się wytłumaczę. – mówiła zmieszana zaistniałą sytuacją i w ekspresowym tempie dokończyła się myć. Założyła przygotowaną już wcześniej sukienkę i wyszła z łazienki.
Zobaczyła siedzącego na łóżku Roberta i od razu się do niego dosiadła.
- Kurcze Maja strasznie cię przepraszam. Nie miałem pojęcia, że ty tam będziesz. Myślałem…
- Wiem co myślałeś- przerwała mu- I z pewnością było by miło gdyby zamiast mnie była Ania- zachichotałam
- Pfff… No w sumie wyszło troszeczkę zabawnie..- zaśmiał się pod nosem
- Troszeczkę!? Miałeś minę jakbyś ducha zobaczył.
- Ty wcale nie lepszą. Gdybyś siebie widziała. Starałaś się zakryć wszystko co możliwe. Muszę cię zmartwić. Nie udało ci się.- puścił do niej oczko i przygryzł dolną wargę
- Weź się nie wygłupiaj. – szturchnęła go w ramię- Ja się na serio przestraszyłam. Ale muszę przyznać, że bez ubrań jesteś całkiem sexi.- poruszała brwiami
- Tylko bez ubrań? Tak ci się nie podobam?- wstał z miejsca i obkręcił się dookoła
- Kto powiedział, że tak mi się nie podobasz- zaśmiała się
- No wiesz- wrócił na swoje miejsce- ty wygadasz pięknie przez cały czas
- Oj Lewandowski! Nie podlizuj się. Idę, bo się za Wojtusiem stęskniłam. A następnym   razem patrz gdzie włazisz!- pogroziła mu palcem i wstała z miejsca
- Maju- złapał ją za rękę- zanim wyjdziesz, obiecaj, że..
- Nie martw się.-przerwała mu- Ania się o niczym nie dowie- puściła zalotne spojrzenie i zgrabnie przemaszerowała do pokoju obok.

~~II~~

- Gdzie ty byłaś tyle czasu?- już od progu przywitał mnie mój kochany współlokator
- Mówiłam przecież , że idę do Lewandowskich.- odpowiedziałam i zaczęłam szukać w mojej jeszcze nie rozpakowanej walizce, czegoś eleganckiego na dzisiejszy wieczór
- I co? Mają ciepłą wodę? – wypytywał
- A myślisz, że jakby nie mieli to zawracałabym im gitarę przez dobre 45 min.- uniosłam lekko brwi i spoglądałam na zapatrzonego w ekran telewizora Szczęsnego
- Nie wiem. Może zgwałciłaś kogoś po drodze….. Albo w trakcie.- zaśmiał się pod nosem, przez co oberwał ode mnie poduszką w głowę
- Głupi jesteś!- krzyknęłam
- Też cię kocham- pocałował mnie w policzek i wyszedł z pokoju

   Zostałam sama. Chwila ciszy. Położyłam się na łóżku i myślałam o dzisiejszym dniu. O godzinie 19 mieliśmy wyjść na miasto. Najpierw obczaić kluby, a później w jednym z nich zabalować do rana. Myślałam, myślałam i z tego wszystkiego oczy zaczęły mi się zamykać. Odpłynęłam  w płytki sen. Nagle poczułam coś mokrego na twarzy.
- Fuuuuu…..- moim oczom ukazały się mokre bokserki Wojtka- Ocipiałeś!!! – wykrzyczałam
- Hahhaha… Szkoda… Hahha.. Miny…- Ze śmiechu nie umiał porządnie skleić zdania- Szkoda, że swojej miny nie widziałaś…
- Jakbym ja tobie rzuciła na twarz moje majciochy, to ciekawe jaką byś miał minę!- splotłam ręce na piersi i skrzywiłam lekko głowę. Szczęsny zdążył się już opanować i zaczął mnie przepraszać. Musze przyznać, że mieszkanie  z nim z pewnością nie do nudnych nie należy. Ten tydzień będzie jednym z najlepszych w moim życiu, a Wojtuś gorzko go pożałuje…. Boję się troszeczkę jego rekompensaty.. ale jakoś przeżyję.
- No to jeszcze raz cię bardzo przepraszam…- poklepał mnie po plecach
- Coś z tobą nie tak? – przymrużyłam oczy
- Wszystko dobrze skarbie. Odwróć się i spójrz w lustro.- i znów zaczął się szczerzyć
- SZCZĘSNY!!! Jak cię dorwę, to zabiję- miałam całą sukienkę w piance do golenia. Pachniałam jak mężczyzna. I po co dałam mu się przytulić..

  Goniłam go aż do hotelowego basenu. Stanął przy jego brzegu i robił to co zawsze- śmiał się. Zaczęłam się z nim lekko szarpać. On złapał mnie w pasie. Straciliśmy równowagę i wylądowaliśmy w wodzie. Byłam wściekła.
- No widzisz. Teraz już jesteś czyściutka.
- Nawet mnie nie denerwuj. – wyszłam z basenu . Ominęłam w holu Anię i pobiegłam do pokoju po suche ubrania. Chciałam się troszeczkę odegrać na Szczęsnym i zamknęłam mu drzwi. Cwaniak. Myślał, że ze  mną da się tak łatwo wygrać?? Mylił się. Zapomniał karty, więc będzie musiał poczekać, aż złość ze mnie uleci.
- Majuś otwórz…- pukał do drzwi i starał się mnie ubłagać
- Nothing lasts forever…. Pararirara- żeby nie słyszeć jego jęków włączyłam muzykę i zaczęłam głośnio śpiewać
- Dzień dobry. Witam , witam..- Słysząc te słowa nie mogłam się opanować. Szczęsnego na korytarzu mijali jacyś ludzie. Miałam niezły ubaw.- Otwórz te cholerne drz…. A dzień dobry pani. Ja tak tylko się droczę z moja dziewczyna…
- No witaj kochanie. Co tak długo..- otworzyłam i spoglądałam na niego i na mijającą nas sprzątaczkę. Zachichotałam i wpuściłam tą sierotę do pokoju.
- Ta zniewaga krwi wymaga! – powiedział i poszedł się przebrać.
- Wojtuś, ja już idę do Lewego i Anki. Mam nadzieję, że nas dogonisz.
- Pewnie skarbie. O mnie się nie martw, o mnie się nie martw. Ja sobie radę dam! – wyśpiewał końcowe słowa

   Zabrałam torebkę i ubrana w kremową sukienkę zaczęłam szukać drugiej pary. Odnalazłam ich wzrokiem po 5 minutach. Ania siedziała Robertowi na kolanach koło fontanny. Zaszłam ich od tyłu i krzyknęłam Stachurskiej do ucha ,, WYGRAŁAŚ ZŁOTO!!”
- Majka! Zgłupiałaś!? Ogłuchnę przez ciebie- pocierała dłonią ucho
- IDZIEMY!!! – Tym razem ja miałam problemy ze słuchem. Szczęsny wpadł na ten sam pomysł co ja chwilę wcześniej
- Ja z nim oszaleję. – stwierdziłam . Szliśmy przed siebie, a ja kontynuowałam wywody na temat mieszkania ze Szczęsnym- Z nim się nie da żyć! Proponuję zamianę pokoi – spojrzeli się na mnie- No co? Ja z Anią, a wy razem- uśmiechnęłam się
- Nie ma takiej opcji- zaprotestował Wojtek.- Nie będę spał w jednym łóżku z Lewym! Jeszcze mnie nie powaliło. Jestem Hetero, a nie Homo.- wzburzył się
- Przecież nikt ci  nie karze być Homo. Możesz być BI. – spojrzałam na jego minę, która mówiła sama za siebie
- BI!? Oj kochanie. Co ty wiesz o życiu?
- Więcej niż ty ,kochanie’. Jestem BI i muszę przyznać, że jest bardzo ciekawie – zachichotałam i czekałam na reakcję reszty grupy
- CO!? Ty jesteś BI!? – pytali zdziwieni- Jasne. Uważaj bo ci uwierzymy- dokończył sam Wojtek
- Nie chcesz to nie wierz, ale pocałunek z dziewczyną nie równi się niczym od tego z mężczyzną. – skwitowałam
- Ach tak. Czyli jakbym cię teraz pocałował, a później przylizałabyś się z Anką to nie poczułabyś różnicy ?? – wybałuszył gały i z pewnością nie spodziewał się tego co zrobię. Wpiłam się w jego usta i namiętnie pocałowałam.
- Widzisz. – oderwaliśmy się od siebie- nic wielkiego. Zwykły pocałunek, który nic nie znaczy. Można?? Można. A jak chcesz uwierzyć w moją orientację.. Nie ma sprawy. Mogę się pocałować na twoich oczach z jakąś chętną laską…
- Spoko. Aniu?? Jesteś chętna?
- Nie ma mowy- wtrącił się Lewy- To są potyczki pomiędzy wami.  Nas w to nie angażujcie.

~~II~~

    Maja i Wojtek kłócili się przez całą drogę do klubu. Znaleźli jeden z najlepszych w okolicy o nazwie ,, Twierdza Boyen”. Jest to taki klubik w podziemiach. Zeszli na dół i zajęli miejsca. Złożyli zamówienie i czekali na jego przyjście. W miedzy czasie Robert uspokajał wciąż wzburzonego Wojtka, który nie wierzył zdenerwowanej Majce siedzącej naprzeciwko Ani. Stachurska wyciągnęła ją do toalety, a męska część towarzystwa zastała i czekała na przybycie płci pięknej.
- Ty mówiłaś poważnie? No wiesz… Z tym, że jesteś BI?? – wypytywała
- Tak. Nie wstydzę się tego. Uważam, że jest to zupełnie normalne. Kręcą mnie dziewczyny, ale nie martw się, ty mnie nie pociągasz- Malicka zaśmiała się i zaczęła malować usta błyszczykiem
- YYy? Nie wiem, czy to dobrze, czy źle?
- Ale z czym?
- No z tym, że cię nie pociągam. Twierdzisz, że nie jestem atrakcyjną kobietą??


~~II~~

- Nie. Po prostu nie jesteś w moim typie. Trzeba się z tego cieszyć, a nie lamentować kochana. Masz szczęście, bo cię nie podrywam – puściłam jej oczko. Jeszcze nigdy nie miałam takiej sytuacji, żeby kobieta była smutna, że nie jest adorowana przez drugą. Komizm tego mnie przeraża.
- Nie no… ok.. Chyba fajnie. – uśmiechnęła się sama do siebie i poprawiła fryzurę.
- Idziemy? – spytałam i wskazałam na drzwi
- Jasne- Ania zabrała swoja granatową torebkę i ruszyła pierwsza.
Dochodząc do chłopaków zastanawiałam się na tym dlaczego Szczęsny jest taki przeciwny mojej orientacji sexualnej. Przecież nic nikomu do tego. Jestem sobą i się z tym nie kryję. Sam wcale nie jest lepszy. Jakie on czasami głupoty wygaduje. Może chce się popisać, albo mi zaimponować. Podrywa wiele panienek, ale ja nie zaliczam się do tych które można od razu przelecieć. Żeby postawić tak wielki krok muszę być pewna, że czuję do tej osoby coś więcej...
____________________________________________________________________________
Tak jak wcześniej obiecałam :)) Kochane moje ! :* Jestem z was strasznie dumna :)) Udało wam się dobić do 20 komentarzy, a nawet i więcej :)) Zastanawiam się nad tym dlaczego tak nie mogło być od początku?? :) Dodaję teraz, ponieważ wcześniej nie mogłam, a później idę na urodzinki do chrześnicy :D Nie będę wam długo przynudzała. Napiszę jeszcze parę słów o rozdziale :) 
Wydaje mi się, że to jest jeden  z najlepszych jakie do tej pory napisałam. Powód? Wreszcie się coś zaczęło dziać :* Czekam na wasze opinie laseczki :** Pozdrawiam was gorąco i do następnego :*****
Ps: Liczę na taką samą ilość komentarzy :D
Buziole :* <3 KOCHAM WAS!!